Podczas słynnej już kolacji Jarosława Kaczyńskiego z Szymonem Hołownią i Michałem Kamińskim w domu Adama Bielana na początku lipca 2025 roku prezes PiS miał przestrzegać ówczesnego marszałka Sejmu przed scenariuszem, w którym przyszły rząd współtworzy nie tylko Konfederacja, ale także środowisko skupione wokół Grzegorza Brauna.

Na tym samym spotkaniu miała paść również propozycja, by koalicyjnym premierem PiS i Trzeciej Drogi został minister obrony narodowej Władysław Kosiniak Kamysz z PSL. Według relacji jednego z moich rozmówców, tłem tej propozycji miał być sygnał płynący z USA. – Amerykanie naciskają, żeby Kosiniak objął tekę premiera. Obawiają się rządów ugrupowań radykalnych, bo nie chcą w Polsce gabinetu, którego ministrowie otwarcie kwestionują amerykańskie interesy, częściowo zbieżne z interesami Izraela.

Według tego źródła Donald Trump ma się obawiać, że partie o skrajnie prawicowym charakterze będą rządziły w tej części Europy.

Inny rozmówca zwracał uwagę, że poparcie Elona Muska dla prawicowej AfD w Niemczech bardzo zaniepokoiło prezydenta Stanów Zjednoczonych. Scenariusz omawiany podczas kolacji u Bielana zakładał więc rząd bez Platformy Obywatelskiej, ale również bez Konfederacji i Grzegorza Brauna.

PiS między Braunem a centrum

Do tych spekulacji nie byłoby sensu wracać, gdyby w ostatnich dniach PSL ponownie nie miało otrzymać propozycji utworzenia rządu technicznego z PiS. I znów wskazywano Władysława Kosiniaka Kamysza jako potencjalnego premiera.

To już bodaj trzecia próba przeciągnięcia lidera PSL na stronę PiS. Argument pozostaje ten sam: relacje z USA. Ludowcom sugerowano, że takiej zmiany oczekują Amerykanie, a jej brak mógłby skutkować ograniczeniem kontaktów szefa MON z Pentagonem i Białym Domem.

Równolegle w PiS trwają gorączkowe rozmowy o tym, jak odzyskać elektorat, który odpłynął do Grzegorza Brauna po kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Stąd zaostrzający się konflikt między frakcją tzw. maślarzy a środowiskiem Mateusza Morawieckiego. Ci pierwsi uważają, że PiS powinno skręcić wyraźnie w prawo, zaostrzając przekaz ideowy. Tylko w ten sposób – ich zdaniem – partia może odebrać Braunowi utraconych wyborców.

Sondaże pokazują problem partii Jarosława Kaczyńskiego

Z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że ugrupowanie Grzegorza Brauna odbiera poparcie zarówno PiS, jak i Konfederacji Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Konfederacja Mentzena i Bosaka zanotowała spadek poparcia z 16,1 proc. do 12,6 proc.

Na Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna oddanie głosu zadeklarowało w styczniu 9 proc. badanych – o 4,1 pkt proc. więcej niż w listopadzie 2025 r.

Z kolei PiS może dziś liczyć na 23,3 proc. poparcia, co oznacza spadek o 3,8 pkt proc. Te wyniki są wodą na młyn frakcji Morawieckiego. Były premier coraz śmielej mówi o konieczności otwarcia się na elektorat centrowy i przekonuje, że rywalizacja na radykalizm z Braunem jest z góry skazana na porażkę.

Sasin kontra Morawiecki: wojna o przyszłego premiera

To nie podoba się przeciwnikom Morawieckiego. Jacek Sasin zapowiedział w Radiu ZET, że już wiosną 2026 roku PiS ujawni nazwisko kandydata na przyszłego premiera. – To będzie początek nowego sezonu politycznego – mówił. Zapytany o Mateusza Morawieckiego, Sasin stwierdził, że jest on „jednym z wielu” polityków PiS i porównał go do Beaty Szydło, której nazwisko jakoś nie pojawia się w tych spekulacjach. Odpowiedź Morawieckiego była szybka i złośliwa. Na platformie X napisał: „Znów budzi się w tobie zew kingmakera”.

W obliczu tak głębokich konfliktów wewnętrznych w partii i obojętności PSL na kuszenie stanowiskiem premiera, PiS może mieć coraz większy problem z zatrzymaniem odpływu wyborców. A to tylko zbliża partię Jarosława Kaczyńskiego do Grzegorza Brauna, który może się okazać partnerem do rozmów koalicyjnych z konieczności.

Koło się więc zamyka. Pytanie brzmi już nie tyle, czy PiS będzie rozmawiać z Braunem, ale co na taki scenariusz powiedzą w Waszyngtonie.