Według ustaleń dziennika, do przestępstw miało dochodzić w latach 2010–2013, w okresie, gdy resortem sprawiedliwości kierowali Krzysztof Kwiatkowski oraz Jarosław Gowin, ministrowie w rządzie Donald Tusk. Kluczowy wątek dotyczy nieprawidłowości przy dwóch zamówieniach publicznych zlecanych przez resort. W obu przypadkach – jak wynika z materiału – w procedurach uczestniczyli urzędnicy ministerstwa, a śledczy badają mechanizm korupcyjny oraz przepływy finansowe związane z tymi kontraktami.
„Wyborcza” podaje, że zarzuty dotyczą m.in. przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za wpływanie na przebieg postępowań przetargowych. Skala kwot i charakter zamówień spowodowały, że śledztwo objęto klauzulą niejawności na etapie operacyjnym, a sprawą zajęła się wyspecjalizowana jednostka prokuratury.
Tajne śledztwo Prokuratury Krajowej w Katowicach
Dziennik ujawnia kulisy postępowania prowadzonego przez śląski wydział zamiejscowy Prokuratura Krajowa w Katowicach, wyspecjalizowany w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej i korupcji. To właśnie ta jednostka – jak opisuje gazeta – natrafiła na wątek dotyczący urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości przy okazji innego, głośnego dochodzenia.
„Katowiccy prokuratorzy na trop afery korupcyjnej w Ministerstwie Sprawiedliwości wpadli przy okazji śledztwa przeciwko Markowi Chrzanowskiemu, prezesowi Komisji Nadzoru Finansowego (zgodził się na podawanie nazwiska)” – napisała „Gazeta Wyborcza”.
Z informacji zawartych w publikacji wynika, że to właśnie analiza materiałów z tamtego postępowania pozwoliła śledczym wyodrębnić nowe wątki i zidentyfikować potencjalne nadużycia przy zamówieniach publicznych w resorcie. Sprawa była prowadzona poza głównym nurtem medialnym, a część czynności miała charakter niejawny.
Małgorzata A. i Dawid P. – urzędnicy i zamówienia publiczne
Korupcja – jak ustalili prokuratorzy – miała dotyczyć dwóch zamówień publicznych realizowanych na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości. W obu przypadkach zaangażowani byli urzędnicy resortu: Małgorzata A. oraz Dawid P. Według „Wyborczej” to właśnie te procedury stały się osią zarzutów, a śledczy analizują, w jaki sposób doszło do preferowania konkretnych podmiotów oraz jakie korzyści miały trafić do osób decyzyjnych.
Publikacja wskazuje, że zgromadzony materiał dowodowy był na tyle istotny, iż oboje podejrzani zdecydowali się na rozmowy z prokuraturą w sprawie dobrowolnego poddania się karze. Taki tryb zakończenia postępowania wymaga zgody sądu, a jego warunkiem jest pełne przyznanie się do winy i akceptacja zaproponowanej sankcji.
Mały świadek koronny i współpraca ze śledczymi
Kluczowym elementem sprawy jest współpraca jednego z oskarżonych z organami ścigania. „Według informacji „Wyborczej” to Dawid P. jest osobą, która poszła na współpracę ze śledczymi i ma teraz status małego świadka koronnego”. Oznacza to, że w zamian za obszerne i wiarygodne zeznania może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary.
Status małego świadka koronnego bywa stosowany w sprawach korupcyjnych i dotyczących przestępczości zorganizowanej, gdy prokuratura uznaje, że informacje przekazane przez podejrzanego mają istotne znaczenie dla wyjaśnienia mechanizmu przestępstwa oraz odpowiedzialności innych osób. W tym przypadku – jak wynika z ustaleń dziennika – zeznania Dawida P. miały pomóc w odtworzeniu pełnego obrazu procederu z lat 2010–2013.