Spadająca liczba urodzeń wymusza zmiany na dyrektorach szpitali powiatowych. W ubiegłym roku zamknięto 26 oddziałów położniczych, od stycznia tego roku są likwidowane cztery kolejne, a w planach są już dwie następne likwidacje. Ministerstwo Zdrowia chce, żeby w miejsce znikających porodówek tworzone były specjalne izby porodowe z dyżurującą przez całą dobę położną. Tak zorganizowaną opiekę okołoporodową mają zapewnić rodzącym kobietom szpitale bez porodówki, które znajdują się w odległości powyżej 25 km od najbliższej placówki z pełnym zapleczem porodowym.
Położna zamiast lekarza
W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie ministra zdrowia z 15 stycznia 2026 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. z 2026 r. poz. 51), które umożliwi szpitalom wdrożenie takiego rozwiązania. Regulacja ma wejść w życie 31 stycznia.
Wbrew medialnym doniesieniom porody nie będą odbywać się w szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć, tylko w specjalnie wydzielonym odrębnym pomieszczeniu. Oprócz co najmniej jednej położnej ma tam dyżurować także ratownik medyczny. Do dyspozycji rodzących kobiet musi być także całodobowo specjalnie wyposażona karetka, która w razie potrzeby umożliwi transport do najbliższej porodówki w czasie krótszym niż 15 minut.
Zgodnie z rozporządzeniem położna będzie dokonywała oceny stanu klinicznego kobiety w ciąży lub rodzącej. Będzie też odpowiedzialna za ustalenie czynników ryzyka oraz ewentualnej patologii ciąży, porodu albo połogu. To ona zdecyduje o przewiezieniu ciężarnej do szpitala specjalistycznego. Będzie też mogła przyjąć poród, jednak – jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia – taka konieczność pojawi się incydentalnie – tylko w sytuacji, gdy kobieta dotrze na SOR w stanie zaawansowanego porodu i na transport do najbliższej porodówki będzie za późno. W izbie porodowej na SOR nie będzie lekarza położnika ani neonatologa, ale szpital musi posiadać poradnię położniczo-ginekologiczną, w której jest dostępny lekarz od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8.00 do 18.00. Szpital, który chce oferować opiekę położnej na SOR, musi uzyskać pozytywną opinię konsultantów wojewódzkich: w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego w sprawie potrzeby realizacji świadczenia, uwzględniającą sytuację na terenie województwa.
Te same kryteria
Eksperci wskazują, że obecnie oddziały ginekologiczno-położnicze są zamykane w sposób żywiołowy, a głównym motorem zmian są kłopoty finansowe szpitali powiatowych, którym nierentowne porodówki przynoszą straty.
- Zamykanie porodówek odbywa się bez nadzoru i kontroli. Kryterium odległości do najbliższej porodówki zupełnie nie działa – podkreśla Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Rozporządzenie, wprowadzając jednolite dla wszystkich powiatów zasady, ma uporządkować te oddolne procesy. Choć przepisy niebawem wejdą w życie, jednak na razie nie widać zbyt wielu chętnych do ich realizacji.
Szpitale czekają na rozporządzenie prezesa NFZ, które kreśli warunki finansowania nowej usługi.
- Na dziś jestem sceptykiem i nie słyszałem też od koleżanek i kolegów, żeby ktoś się rwał do szybkiego wprowadzania tych rozwiązań. Nas interesuje kwestia finansowania tego mechanizmu, który jest opisany w rozporządzeniu. Jak np. będzie opłacana całodobowa karetka, która ma czuwać pod telefonem oraz jej obsada – podkreśla Waldemar Malinowski.
- To nie jest tak, że szpitale powiatowe są bardzo zainteresowane tworzeniem izb porodowych, każdy czeka na to, jakie będą konkretne warunki finansowe. Dyrektorzy chcieliby, żeby było płacone za gotowość, a nie za wykonane świadczenia – podkreśla Bernadeta Skóbel, ekspertka Związku Powiatów Polskich. Dodaje, że to nie jest rozwiązanie dla każdego.
- Mówimy o wyjątkowych sytuacjach, gdzie jest relatywnie daleko do najbliższego szpitala z oddziałem ginekologiczno-położniczym. Na zasadzie lepsze takie rozwiązanie niż żadne. Ale i tak wątpliwości jest sporo – dodaje ekspertka. Tłumaczy, że ze Związkiem Powiatów Polskich kontaktował się np. szpital, potencjalnie zainteresowany uruchomieniem nowej usługi, ale w jego pobliżu buduje się trasa ekspresowa, która spowoduje, że odległość do najbliższego szpitala zmniejszy się poniżej przewidzianych w rozporządzeniu 25 km.
- Im nie opłaca się uruchamiać izby porodowej, jeżeli docelowo za trzy czy cztery lata będzie szybkie połączenie i czasowe, i pod względem liczby kilometrów do innego szpitala, który ma pełne zaplecze. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło nam, że jeśli w przyszłości nie spełnią tego kryterium, stracą kontrakt z NFZ – dodaje Bernadeta Skóbel.
Wśród dyrektorów szpitali nie brakuje też głosów krytycznych. - Uważam, że jest to igranie z bezpieczeństwem zdrowotnym Polek. Z roku na rok liczba porodów spada, ale my nie mamy planów, aby likwidować naszą porodówkę. U nas to jeszcze wszystko działa. A pod względem liczby znieczuleń do porodu nasz szpital należy do czołówki na Mazowszu – podkreśla Krzysztof Żochowski, dyrektor SPZOZ w Garwolinie.
Konieczny lekarz
Uruchamianiem izb są najbardziej zainteresowane te placówki, które z przyczyn ekonomicznych musiały zamknąć porodówki lub planują to zrobić w najbliższym czasie. W takiej sytuacji jest np. SPZOZ w Turku, który od lutego zamyka oddział noworodkowy. W tym szpitalu porodów nie ma od lipca ub. roku, bo zanim zapadła decyzja o całkowitej likwidacji, oddział był wcześniej przez kilka miesięcy zawieszony. Placówka wprowadziła wówczas pionierskie rozwiązanie - na wypadek incydentalnych porodów zabezpieczyła dla pacjentek komfortową, w pełni wyposażoną salę porodową. Ponieważ w placówce nadal działa oddział ginekologiczny, gdzie całodobowo dostępny jest lekarz ginekolog-położnik, w razie nagłego porodu, pacjentką może zająć się profesjonalny zespół z lekarzem i położną. Do dyspozycji rodzących kobiet jest też specjalistyczna karetka, która po porodzie może je przewieźć do najbliższego oddziału noworodkowego w Koninie.
- Wprowadziliśmy takie rozwiązanie pół roku temu i przez ten czas nie mieliśmy jeszcze żadnego nagłego porodu, który odbyłby się na tej sali. Ale jesteśmy zainteresowani, aby oferować kobietom nagłe zabezpieczenie porodów, gdy już nowe przepisy wejdą w życie, ale pod warunkiem, że do dyspozycji kobiet będzie dostępny lekarz – podkreśla Jacek Sawicki, dyrektor SPZOZ w Turku. Dodaje, że izba porodowa tylko z położną to duże ryzyko, ponieważ coraz więcej porodów odbywa się z komplikacjami, więc obecność lekarza jest konieczna.
- Mamy całodobowego ginekologa-położnika dyżurującego na oddziale ginekologii i jestem przekonany, że każdy szpital w podobnej sytuacji, będzie miał obstawę lekarza. Ci, którzy nie mają ginekologii, nie wiem, czy będą zainteresowani, bo całodobowe zatrudnienie lekarza, to duży koszt, a szpitale powiatowe są bardzo zadłużone – podkreśla Jacek Sawicki.
Etap legislacyjny:
rozporządzenie wchodzi w życie 31 stycznia