Wadliwość powołań sędziowskich rzuca coraz głębszy cień na ważność wydawanych w Polsce wyroków, co w skrajnych przypadkach prowadzi do ich całkowitego unieważnienia. Eksperci, w tym dr Katarzyna Golusińska, adwokatka i mediator, zwracają uwagę, że choć pełne unieważnienie wszystkich takich orzeczeń byłoby katastrofalne dla bezpieczeństwa prawnego, to obecny stan niepewności jest nie do zaakceptowania. Bałagan w wymiarze sprawiedliwości najmocniej odczuwają zwykli ludzie, którzy zamiast ochrony prawnej, otrzymują niepewność co do swojego statusu cywilnego.

Prawnicy: lepiej podziel majątek przed pójściem do sądu

W obliczu narastającego ryzyka prawnego, pełnomocnicy stron zaczęli stosować nadzwyczajne środki ostrożności, aby chronić interesy swoich klientów. Obecnie prawnicy coraz częściej rekomendują, aby kwestie rozdzielności majątkowej oraz podziału wspólnych dóbr załatwiać jeszcze przed uzyskaniem prawomocnego wyroku rozwodowego. Taka strategia ma zapobiec sytuacji, w której późniejsze podważenie rozwodu zablokuje możliwość dysponowania majątkiem. Problem nie ogranicza się jedynie do najniższych instancji; również sędziowie Sądu Najwyższego powołani przed 2018 rokiem konsekwentnie uchylają orzeczenia wydane przez osoby, które przeszły procedurę przed nową KRS.

Skalę problemu najlepiej ilustruje sprawa z Sądu Rejonowego w Giżycku, która wstrząsnęła środowiskiem prawniczym. Sąd ten wydał 12 stycznia 2026 r. postanowienie o oddaleniu wniosku o podział majątku, uznając, że wyrok rozwodowy danej pary w ogóle nie istnieje. Argumentacja była porażająca: ponieważ w składzie orzekającym o rozwodzie zasiadał sędzia powołany przy udziale nowej KRS (tzw. neosędzia), orzeczenie o rozwiązaniu małżeństwa uznano za niebyłe. W efekcie, mimo wcześniejszego przekonania o zakończeniu związku, byli małżonkowie formalnie nadal pozostają w wspólności majątkowej.

Rozwody od neosędziów nie będą uznawane?

Decyzja z Giżycka nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz elementem szerszego trendu. Jak potwierdził rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, sędzia Adam Barczak, tamtejsze wydziały cywilne coraz częściej przyjmują linię, według której wyroki rodzinne wydane przez neosędziów są traktowane jako nieistniejące. Choć postanowienie z Giżycka jest na razie nieprawomocne, budzi ono ogromny lęk wśród osób, których sprawy prowadzili sędziowie powołani po nowelizacji z 2017 roku, gdyż ich życiowe decyzje mogą zostać w każdej chwili zakwestionowane.

Rozwiązanie tego legislacyjnego węzła gordyjskiego ma przynieść tzw. ustawa praworządnościowa, nad którą trwają obecnie prace w Sejmie. Projekt zakłada wprowadzenie mechanizmów, dzięki którym wyroki wydane przez neosędziów co do zasady pozostaną w mocy, co ma zapobiec całkowitemu paraliżowi państwa. Zmiana statusu takich orzeczeń byłaby możliwa jedynie w sytuacji, gdy same strony zdecydują się je podważyć, spełniając przy tym konkretne, ustawowe warunki. Do czasu wejścia w życie nowych przepisów, obywatele muszą jednak liczyć się z tym, że ich prawo do rozwodu może stać się zakładnikiem polityczno-prawnego sporu o sądownictwo.