Sprawa ma początek w marcu 2019 roku. W jednej z gdańskich Biedronek monitoring zarejestrował Aleksandrę Dulkiewicz, wówczas świeżo urzędującą prezydent Gdańska, podczas wieczornych zakupów. W towarzystwie asystenta i dwóch ochroniarzy kupowała butelkę wódki, gumy do żucia oraz dwie butelki coli.

Kopia nagrania trafiła z rąk pracownika ochrony do pracownicy sklepu, a następnie do trójmiejskiego dziennikarza Macieja Naskręta. Ten zdecydował się materiał upublicznić, opatrując go własnym komentarzem w mediach społecznościowych. Film szybko zyskał duży rozgłos, a zakupy prezydent – stały się przedmiotem licznych, nieraz uszczypliwych i kąśliwych komentarzy.

Internauci i część komentatorów koncentrowali się zarówno na samym fakcie nabycia wysokoprocentowego alkoholu, jak i na tym, że codzienne zakupy lokalnej polityczki odbywały się w towarzystwie tak licznej ochrony. Warto przypomnieć, że sytuacja miała miejsce niespełna dwa miesiące po zabójstwie prezydenta Pawła Adamowicza, gdy kwestia bezpieczeństwa władz miasta była szczególnie wrażliwa.

To właśnie upublicznienie materiału z monitoringu – a nie sam fakt zakupu alkoholu – stało się podstawą pozwu o naruszenie dóbr osobistych, który Aleksandra Dulkiewicz wniosła przeciw właścicielowi sieci Biedronka oraz firmie ochroniarskiej obsługującej sklep.

Pozew przeciw Biedronce i firmie ochroniarskiej o naruszenie dóbr osobistych

Roszczenia prezydent Gdańska i ówczesnego asystenta, dziś urzędnika magistratu, zostały precyzyjnie określone. Każde z nich domagało się po 10 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia oraz dodatkowych 50 tysięcy złotych do zapłaty na cel społeczny – wsparcie Fundacji Wspólnoty Burego Misia.

Chodziło więc zarówno o rekompensatę za naruszenie dóbr osobistych konkretnych osób, jak i o wyraźny sygnał, że bezprawne wykorzystywanie nagrań z monitoringu w celach medialnych nie może pozostać bez konsekwencji.

W trakcie procesu pełnomocnicy właściciela Biedronki i firmy ochroniarskiej kwestionowali zasadność i skalę żądań finansowych. Stwierdzono, że kwoty zadośćuczynienia i domaganie się przez prezydent Gdańska i urzędnika są „bardzo wysokie”, „nieadekwatne” i „bezzasadne”.

Aleksandra Dulkiewicz: dobra osobiste są „bardzo, bardzo ważne”

Mimo długiego czasu, jaki upłynął od zdarzenia i wszczęcia postępowania, Aleksandra Dulkiewicz nie wycofała się z roszczeń. Przeciwnie – jeszcze przed ogłoszeniem wyroku zapewniała, że nie żałuje skierowania sprawy do sądu.

W rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” mówiła:

„Myślę, że to, co ważne to to, że w pełni żądania zawarte w pozwie podtrzymuję. Niemal każdego dnia odczuwam skutki upublicznienia tego nagrania wtedy, ponad 6,5 roku temu. Zarówno dla mnie jako osoby prywatnej, jak i przede wszystkim - prezydenta Gdańska, dobra osobiste są czymś bardzo, bardzo ważnym. Czekam spokojnie na wyrok i zobaczymy, co dalej”.

Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku: Biedronka bez odpowiedzialności

W piątek 28 listopada Sąd Okręgowy w Gdańsku, w składzie pod przewodnictwem sędziego Mariana Józefa Glembina, wydał wyrok w sprawie. W części dotyczącej właściciela Biedronki powództwo zostało oddalone.

Jak relacjonuje sędzia Mariusz Kaźmierczak z Sądu Okręgowego w Gdańsku, sąd jednoznacznie wskazał, że upublicznione nagranie nie miało związku z działalnością publiczną prezydent Gdańska:

„Sąd oddalił powództwo przeciwko Jeronimo Martins Polska S.A. [właściciel sieci Biedronka -dop.red.], natomiast uwzględnił je w zakresie dotyczącym drugiego pozwanego. Uzasadniając wyrok Sąd Okręgowy wskazał, że stan faktyczny w zakresie upublicznienia nagrania był bezsporny. Upublicznione nagranie było tak oczywiste w swoim przekazie co do czynności dokonywanych przez powódkę, że nie wywoływało wątpliwości, że nie miało związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych czy społecznych, ani działalnością publiczną. Sąd uznał, iż pozwany Jeronimo Martins Polska S.A. nie odpowiada za działania swojej pracownicy. Wykorzystała ona tylko wiedzę o pobycie Prezydent Miasta w sklepie sieci Biedronka oraz znajomość z pracownikiem ochrony. Działała ona jako osoba prywatna, poza zakresem swoich obowiązków służbowych, wobec czego jej pracodawca nie ponosił odpowiedzialności za jej czyny”.

W ocenie sądu sieć handlowa zapewniła systemowo prawidłowy dostęp do monitoringu, a kluczowe było to, że pracownica sklepu, która pośredniczyła w przekazaniu nagrania, działała poza zakresem swoich obowiązków. Pracodawca nie może więc ponosić odpowiedzialności za prywatne, nielegalne działania pracownika, który wykorzystuje swoją wiedzę o zdarzeniu i kontakty, by przekazać materiał osobie trzeciej.

Jednocześnie skład orzekający stwierdził, że samo zdarzenie doprowadziło do naruszenia dóbr osobistych powodów, ale „w zakresie mniejszym niż zostało to wskazane w pozwie”. Oznacza to, że sąd dostrzegł naruszenie, jednak uznał, że rozmiar krzywdy i skala odpowiedzialności nie usprawiedliwiają tak wysokich roszczeń finansowych wobec pozwanych, jakie zostały przedstawione w pozwie.

Firma ochroniarska odpowiada za wyciek nagrania z monitoringu

Inaczej sąd ocenił rolę firmy ochroniarskiej, której pracownik skopiował nagranie z monitoringu i przekazał je dalej. To właśnie ta spółka poniesie konsekwencje finansowe i wizerunkowe wyroku.

Sąd nakazał firmie ochroniarskiej opublikowanie przeprosin w prasie dla Aleksandry Dulkiewicz oraz urzędnika, który towarzyszył jej podczas zakupów. Spółka ma też zapłacić każdemu z nich po 5 tysięcy złotych z odsetkami, a dodatkowo 10 tysięcy złotych przekazać na cel społeczny.

W uzasadnieniu podkreślono, że odpowiedzialność firmy wynika z działań „pracownika, który skopiował nagranie monitoringu, a następnie udostępnił je osobie nieuprawnionej”. Ochroniarz miał formalny dostęp do systemu monitoringu, a więc wykonywał czynności ściśle związane z zakresem obowiązków. Tym samym jego działania – choć bezprawne – obciążają także pracodawcę.

W praktyce wyrok jasno rozgranicza dwie sytuacje:

  • pracownika sklepu, który nie działał w ramach swoich obowiązków służbowych, a jego pracodawca nie odpowiada za prywatną inicjatywę,
  • pracownika ochrony, który korzystając z dostępu do monitoringu, w ramach wykonywanej funkcji służbowej skopiował nagranie i przekazał je dalej, narażając klientów sklepu na naruszenie prywatności.