- Jewhenij I. uciekł na Białoruś
- Wołodymir B. zatrzymany 20 listopada – Prokuratura prostuje doniesienia
- Zarzuty pomocnictwa: przewiezienie sprawcy na miejsce planowanego sabotażu
- Tymczasowy areszt dla trzeciego podejrzanego
- Cztery osoby zatrzymane, ale bez dowodów na dywersję
Gazetaprawna.pl ustaliła, kim jest aresztowany 20 listopada Wołodymyr B. Mężczyzna przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę mieszkał w Charkowie. W 2022 r. przyjechał do Polski przez kraje bałtyckie i osiedlił się w jednej z podwarszawskich miejscowości. Zawodowo zajął się usługami przewozowymi, m.in. transportem mebli. Prowadzi działalność gospodarczą. Rodzina Wołodymyra B. – żona i syn – mieszkają na okupowanym Krymie i posiadają rosyjskie paszporty. Z ustaleń DGP wynika, że podejrzany regularnie odwiedzał rodzinę na Krymie, a także przebywał w Biełgorodzie, Moskwie i Petersburgu. Z informacji Gazety Prawnej wynika, że B. był związany z GRU nieoficjalne źródła wskazują, że wynagrodzenia za prace wykonywane dla rosyjskich służb wpływały na konto syna Wołodymyra B. na Krymie. .
Według komunikatu rzecznika Prokuratury Krajowej Przemysława Nowaka, Wołodymyr B. usłyszał zarzut pomocnictwo. Miało ono polegać – jak czytamy w komunikacie – na „logistycznym ułatwieniu sprawcom przygotowania oraz przeprowadzenia ataków na linii kolejowej nr 7”. „Z materiału dowodowego wynika, że Wołodymyr B. we wrześniu 2025 r. zawiózł Jewhenija I. w rejon planowanych działań dywersyjnych (linia kolejowa nr 7 w okolicach miejscowości Mika i Gołąb), umożliwiając mu rozpoznanie terenu oraz wybór miejsca podłożenia materiałów wybuchowych, a także umieszczenia urządzenia rejestrującego obraz i instalacji metalowego elementu na szynach” – czytamy.
Jewhenij I. uciekł na Białoruś
Jewhenij I., który po podłożeniu ładunków na torach kolejowych w okolicach Garwolina uciekł na Białoruś, był bliskim przyjacielem Wołodymyra B. Obaj mieszkali w Charkowie. Media informowały wcześniej, że Jewhenij I. został skazany zaocznie za organizację dywersji we Lwowie. Znajomość obu mężczyzn sięga okresu przedwojennego. Do Polski Jewhenij I. przyjechał we wrześniu. Prokuratura ustaliła, że był bezpośrednio związany z podłożeniem i odpaleniem ładunków na polskich torach. Ustalono, że w sprawach ukraińskich współpracował z Jurijem Sizowem, oficerem rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jewhenij I. przebywał w Polsce krótko, wyłącznie w celu wykonania zadania. Opuścił kraj kilka godzin po ataku na tory. Z dworca Warszawa Zachodnia udał się rejsowym busem przez Terespol na Białoruś. Wbrew doniesieniom medialnym, DGP ustaliła, że kierowca nie udzielił mu pomocy; nie miał świadomości, kogo przewozi.
Podczas poniedziałkowego wystąpienia rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak ujawnił szczegóły dotyczące udziału Wołodymira B., trzeciej osoby powiązanej z przygotowaniami do ataków na tory w Mice i Gołąbie. Jak podkreślił, informacje o rzekomym wypuszczeniu i ponownym zatrzymaniu mężczyzny są całkowicie nieprawdziwe.
Wołodymir B. zatrzymany 20 listopada – Prokuratura prostuje doniesienia
Podczas briefingu, który poświęcono zatrzymaniu trzeciego podejrzanego o akt dywersji, rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak wyjaśnił, że mężczyzna od momentu zatrzymania nie odzyskał wolności.
– Nieprawdziwe są informacje, które pojawiły się, że jakoby ta osoba została w którymkolwiek momencie wypuszczona i aby była ponownie zatrzymana, albo aby doszło do przedstawienia zarzutów po wypuszczeniu. Jest to po prostu informacja nieprawdziwa, Wołodymir B. został zatrzymany w dniu 20 listopada i od tej pory jest cały czas pozbawiony wolności. Najpierw w ramach zatrzymania, obecnie w ramach środka zapobiegawczego, jakim jest tymczasowe aresztowanie.
Zarzuty pomocnictwa: przewiezienie sprawcy na miejsce planowanego sabotażu
Rzecznik szczegółowo opisał ustaloną rolę podejrzanego.
– Prokurator dwa dni temu w sobotę przedstawił mu zarzut pomocnictwa do dokonania tych aktów dywersji, a więc ułatwienia głównym sprawcom ustalonym dokonania tych ataków, a więc ataków polegających na podłożenie materiałów wybuchowych pod tory w jednym miejscu, jak również elementów metalowych w drugim miejscu i uszkodzenia trakcji kolejowej.
Następnie doprecyzował działania Wołodymira B.
– Ustalona rola Wołodymira B. polegała między innymi na tym, iż jeszcze we wrześniu 2025 roku zawiózł on jednego z późniejszych wykonawców w miejsce planowanych aktów dywersji, a więc w okolice zarówno miejscowości Mika, jak i miejscowości Gołąb, gdzie dokonali rozpoznania terenu oraz dokonali wyboru miejsc przyszłych aktów dywersji.
Według prokuratury to właśnie ten etap umożliwił późniejsze precyzyjne rozmieszczenie materiałów wybuchowych i elementów mających doprowadzić do uszkodzeń infrastruktury kolejowej.
Tymczasowy areszt dla trzeciego podejrzanego
Rzecznik poinformował, że Wołodymir B. został zatrzymany w czwartek 20 listopada przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji.
– W sobotę prokurator przedstawił mu zarzut, skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie i sąd ten wniosek uwzględnił.
Prokuratura podkreśla, że żadna część procedury nie została przerwana, a mężczyzna nigdy nie wyszedł na wolność.
Cztery osoby zatrzymane, ale bez dowodów na dywersję
Nowak odniósł się także do czterech wcześniejszych zatrzymań, o których informowano w zeszłym tygodniu.
– Nie wszystkie wątki, czy nie wszystkie podjęte, powiem tak kolokwialnie, tropy znajdują następnie procesowe potwierdzenie. Tak w zeszłym tygodniu mieliśmy również zatrzymane cztery inne osoby. Nie uzyskaliśmy materiału dowodowego pozwalającego na potwierdzenie udziału tych czterech osób w tych aktach dywersji.
W przypadku jednej z nich postawiono zarzut dotyczący ukrywania dokumentów, który – jak wskazał – wyniknął „przy okazji” podejmowanych czynności.
Śledztwo nadal szerokie: celem jest ustalenie wszystkich zaangażowanych
Rzecznik podkreślił, że wciąż trwają intensywne działania operacyjne i procesowe.
– W ramach tego śledztwa staramy się, ustalamy wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób brały udział w organizowaniu, planowaniu, przygotowaniu i realizacji aktów dywersji z 15 i 16 listopada. Te czynności są zakrojone bardzo szeroko.
Dodał, że nie każdy trop będzie finalnie potwierdzony, ale dla skuteczności działań wszystkie są weryfikowane.
Wątek dwóch podejrzanych, którzy uciekli na Białoruś
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy Nowak odniósł się również do sprawy dwóch podejrzanych, którzy zbiegli na Białoruś.
– Tutaj procedura jest taka, że procesowo należy skierować najpierw wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie. To już wykonaliśmy w zeszłym tygodniu.
Na dalsze decyzje w sprawie współpracy międzynarodowej trzeba będzie poczekać.