„Biegniemy co roku, by przypomnieć nasze dążenie do wolności, a także, że jedność naszych narodów jest ciągle aktualna” - powiedział PAP organizator biegu, prezes Stowarzyszenia Miłośników Biegu Litwy Vidmantas Dobrovolskas.
Tegoroczny bieg odbywa się po raz 25. Bierze w nim udział 27 Litwinów, 13 Łotyszy i Japończyk – ambasador Japonii na Litwie Toyoei Shigeeda. Biegacze wystartowali tradycyjnie spod Katedry Wileńskiej, by po trzech dniach biegu i pokonaniu około 600 km Szlakiem Bałtyckim przez Litwę, Łotwę i Estonię, finiszować przed parlamentem estońskim.
23 sierpnia 1989 roku, w 50. rocznice podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego państwa bałtyckie zostały włączone do Związku Radzieckiego, mieszkańcy Litwy, Łotwy i Estonii utworzyli żywy łańcuch. W kulminacyjnym momencie wszyscy demonstrujący na 15 minut wznieśli ręce w górę.
„Stojąc na szlaku mieliśmy świadomość, że uczestniczymy w czymś bardzo wielkim, ważnym, historycznym” - mówi w rozmowie z PAP dziennikarz Zygmunt Żdanowicz, przed 27 laty jeden z liderów odradzającej się wówczas społeczności polskiej na Litwie.
Żdanowicz przypomina, że na Szlaku Bałtyckim Polscy mieli swój odcinek, 11 kilometr szosy Wilno – Poniewież. „Było nas, Polaków, kilkaset osób, staliśmy nie w pojedynczym szeregu, tylko w kilka rzędów. Mieliśmy biało-czerwone flagi. Ludzie podchodzili, pytali, co to za kolory. Panował bardzo podniosły nastrój” - wspomina Żdanowicz. Dzisiaj redaktor polskiego pisma „Tygodnik Wileńszczyzny” zaznacza, że „uczestnicząc w Szlaku Bałtyckim chcieliśmy też zademonstrować swą polskość i pokazać, że popieramy dążenia niepodległościowe kraju, w którym żyjemy”.
Szlak Bałtycki był jednym z pierwszych masowych zrywów niepodległościowych państw bałtyckich. 11 marca 1990 roku Litwa, jako pierwsza republika radziecka, ogłosiła niepodległość. W ślad na Litwą poszły Łotwa i Estonia. Po kilku latach niepodległość wszystkich trzech krajów została uznana przez wspólnotę międzynarodową.
Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)