Prezydent Lech Kaczyński udaje się w sobotę na Ukrainę, gdzie weźmie udział w dniu pamięci ofiar Wielkiego Głodu z lat 1932-33. Z kolei w niedzielę w stolicy Gruzji będzie uczestniczył w obchodach piątej rocznicy rewolucji Róż.

Prezydent wyleci na Ukrainę w sobotę rano, a wieczorem wróci do Warszawy. Natomiast w niedzielę uda się w podróż do Gruzji.

Prezydent Wiktor Juszczenko zaprosił na sobotnie uroczystości delegacje kilkudziesięciu państw, w tym z Polski.

Zaproszenie Juszczenki odrzucił prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew. Moskwa nie zgadza się z dążeniami Ukraińców do uznania Wielkiego Głodu za ludobójstwo, twierdząc, iż dotknął on nie tylko Ukrainę, lecz także inne republiki byłego ZSRR.

Zgodnie z niektórymi szacunkami historyków, w wyniku Wielkiego Głodu mogło zginąć nawet 10 milionów ludzi. W listopadzie Ukraińska Akademia Nauk ogłosiła jednak, że głód pochłonął 3,5 miliona istnień - obliczenia te oparto na porównaniu danych z oficjalnych spisów.

Historycy są zgodni, że katastrofa została wywołana celowo przez reżim stalinowski. Potwierdzają to m.in. raporty polskiej dyplomacji i wywiadu, działającego w tym czasie na sowieckiej Ukrainie.

Historycy uważają, że głód, który doprowadził do likwidacji chłopstwa jako grupy społecznej, miał na celu złamanie oporu wobec kolektywizacji, który na Ukrainie był największy.

W najgorszym okresie Wielkiego Głodu umierało do 25 tys. ludzi dziennie. Dochodziło do przypadków kanibalizmu, nie wiadomo na jaką skalę.

W maju 2003 roku Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy w posłaniu do narodu uznała Wielki Głód za ludobójstwo. Oceniła, że po raz pierwszy w historii państwo stosowało konfiskatę żywności jako broń masowego zniszczenia wobec własnego narodu w celach politycznych.

Ustawę w tej sprawie ukraiński parlament przyjął jednak dopiero w listopadzie 2006 roku. Podobne akty uchwaliło 26 innych krajów, w tym także Polska - 6 grudnia 2006 roku.

Rezolucję dotyczącą Wielkiego Głodu uchwalił także w październiku Parlament Europejski. Uznał on tragedię za "wstrząsającą zbrodnię przeciwko ludności Ukrainy i przeciwko ludzkości", unikając jednak określenia "ludobójstwo".

Z kolei 23 listopada przypada piąta rocznica bezkrwawej Rewolucji Róż, która doprowadziła do ustąpienia prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadzego i wyboru na to stanowisko Micheila Saakaszwilego.

22-23 listopada 2003 roku demonstranci kierowani przez Saakaszwilego zdobyli parlament, blokując inauguracyjną sesję nowego gruzińskiego parlamentu, opanowali Tbilisi i wymusili rezygnację Szewardnadzego. Uzbrojeni byli w jedynie w róże i stąd nazwa "Rewolucja Róż".

W wyniku "rewolucji" anulowane zostały, sfałszowane zdaniem OBWE wybory parlamentarne. 5 stycznia 2004 roku Saakaszwili został wybrany na prezydenta, a w marcu 2004 roku jego partia zwyciężyła w powtórzonych wyborach do parlamentu.

Obecnie kilka gruzińskich partii opozycyjnych, nie mających przedstawicieli w parlamencie, domaga się przeprowadzenia wiosną wcześniejszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

Prezydent Gruzji jest krytykowany za sierpniową wojnę z Rosją; zarzuca mu się, że poprowadził kraj do batalii, która była nie do wygrania, podejmując próbę odzyskania kontroli nad Osetią Południową.

Przed rokiem, 7 listopada, rząd wysłał policję do rozpędzenia opozycyjnego protestu przeciwko "autokratycznym rządom" prezydenta Saakaszwilego. Zachód, popierający Saakaszwilego, był wówczas zaszokowany akcją policji i zamknięciem opozycyjnej stacji telewizyjnej Imedi.

11 listopada Juszczenko i Saakaszwili uczestniczyli w Warszawie w uroczystościach z okazji 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Obaj nie wzięli jednak udziału w wydanej przez prezydenta Kaczyńskiego gali w Teatrze Wielkim.

Kancelaria Prezydenta wyjaśniała później, że zarówno Juszczenko, jak i Saakaszwili informowali wcześniej, iż z powodu trudnej sytuacji wewnętrznej w swoich krajach nie wezmą udziału w gali.