Polska ziemia podczas Światowych Dni Młodzieży może być dla Franciszka niegościnna. Bo Polska lewaków nie lubi, bo Polska od zachodnich mód stroni, bo w Polsce szaleje „zemsta Boga”.
Wygonić oszusta”, „otruć gnoja”, „do wora z nim” – gdyby kilka lat temu ktoś powiedział, że tak wyglądać będą reakcje na wieść o zbliżającej się pielgrzymce papieża do Polski, wzięto by go za wariata lub bluźniercę. A jednak. To autentyczne wypowiedzi, podpisane imieniem i nazwiskiem, opatrzone zdjęciami autorek i autorów. Cytaty te pochodzą co prawda z marginesu debaty – zapełniły kilka tygodni temu sekcję komentarzy na stronie byłego kandydata narodowców na prezydenta – lecz zmyślone nie zostały.
Przepaść między Franciszkiem a polskim społeczeństwem nie jest też oczywiście tak wielka, jak sugerowałaby to wulgarność i otwarta agresja skierowana do niego z krańców internetu. Dysonans jednak jest. Dla pontyfikatu papieża nie widać wielkiego entuzjazmu wśród elit konserwatywnych, nie wydaje się bohaterem mediów, z pewnością nie może się równać popularnością z Janem Pawłem II. Więcej, po reakcjach polskich wiernych można by wręcz uznać, że papież jest postacią kontrowersyjną, a jego nauki wątpliwe. Nie jest pewne, czy idee Franciszka trafią na Światowych Dniach Młodzieży na podatny grunt, czy polska ziemia, ta ziemia, okaże się jałowa.