W odwecie za wznowienie ataków rakietowych palestyńskich ekstremistów, Izrael nie przepuszcza od wczoraj przez granicę konwojów samochodowych z pomocą humanitarną, co skazuje na głód co najmniej połowę półtoramilionowej ludności Strefy Gazy.

Rzecznik ONZ-owskiej agencji pomocy dla palestyńskich uchodźców UNRWA Chris Gunness, informując o tym dziś dziennikarzy, powiedział: "Oznacza to, że dzieci, matki i ludzi starych, a zatem najbardziej bezbronne grupy ludności, pozbawiono pomocy ONZ".

Zamknięcie punktów granicznych przez Izraelczyków pozbawiło Strefę Gazy również dostaw paliwa do jedynej elektrowni w Gazie, która zaspokaja 30 proc. zapotrzebowania Strefy na prąd. Resztę Gaza otrzymuje liniami przesyłowymi z Izraela i Egiptu.

Bojownicy z Brygad Ezedina al-Kasima ostrzeliwali izraelskie tereny przygraniczne

Mimo posunięć represyjnych ze strony Izraela, bojownicy z Brygad Ezedina al-Kasima, zbrojnego ramienia Hamasu rządzącego w Strefie Gazy, nadal ostrzeliwali wczoraj i dzisiaj izraelskie tereny przygraniczne w rejonie miejscowości Sderot, gdzie została lekko ranna 80-letnia kobieta.

Dziś czterech palestyńskich bojowników odniosło rany podczas ataku samolotów izraelskich. Wojsko izraelskie potwierdziło, że lotnictwo dokonało ataku na palestyńskich napastników, którzy odpalali rakiety w kierunku terytorium Izraela.

Brygady Ezedina al-Kasima przyznały się do prowadzenia ostrzału Izraela.

Rozwój sytuacji w ostatnich dniach - jak podkreślają agencje - wskazuje na to, że nietrwałe palestyńsko-izraelskie zawieszenie broni z czerwca tego roku pozostaje już tylko na papierze.

Przywódca Hamasu, Chalil al-Hajja, oświadczył dzisiaj: "Rakiety są naszym znaczącym przesłaniem i odpowiedzią na akty gwałtu ze strony Izraela".