W zamieszczonym na pierwszej stronie dziennika komentarzu jego autor Jurek Kuczkiewicz podkreśla, że racjonalna analiza argumentów za i przeciw Brexitowi wskazuje, iż interesy gospodarcze i kwestie bezpieczeństwa powinny skłaniać Brytyjczyków do pozostania w Unii Europejskiej.

"Le Soir" podkreśla przy tym, że wybór, nawet jeśli przyniesie poważne konsekwencje dla pozostałych 27 krajów UE, jest suwerenną decyzją mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Komentator przypomina, że organizacja referendum była powiązana z nadzwyczajnym ryzykiem jakie wziął na siebie premier David Cameron, który obiecał przy tym spacyfikowanie wewnętrznej opozycji w Partii Konserwatywnej. "Jeśli opcja Brexit zwycięży Cameron poniesie ogromną odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń za poprowadzenie tamtejszego społeczeństwa w otchłań, którą obiecywał ominąć" - pisze Kuczkiewicz, który jest specjalistą "Le Soir" ds. europejskich.

Reklama

Zaznacza również, że od czasu przystąpienia w latach 70. do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej elity polityczne Wielkiej Brytanii nigdy odpowiednio nie "sprzedały" członkostwa w europejskim projekcie. Nie wytłumaczyły po co on jest, jak się zmienia i jakie są jego cele. Po wejściu do Wspólnoty Wielka Brytania nadal kontynuowała skupianie się na takich aspektach jak możliwie jak największa liberalizacja jednolitego rynku. "Inne wymiary integracji były negowane i delegitymizowane" - czytamy.

"Le Soir" krytykuje też argumenty jakie pojawiały się w debacie podczas kampanii przedreferendalnej, np. obawy o gwałtowny wzrost imigracji. Określa je skandalicznymi lub bezpodstawnymi i podkreśla, że to one doprowadziły do tego, że wielu ludzi myśli, że nie chce takiej UE.

Według dziennika paradoksalne jest to, że Cameron stara się przekonać swoich rodaków do pozostania w UE, która w jego rozumieniu ma być układem handlowym, a nie wspólnotą polityczną. (PAP)