Szef SLD Grzegorz Napieralski (klub Lewica) zaapelował w piątek w Sejmie o zorganizowanie referendum w sprawie instalacji w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz "ogólnonarodowej debaty" na ten temat.

Szef MSZ Radosław Sikorski przedstawił informację rządu na temat tarczy. Napieralski zapowiedział, że klub Lewicy złoży wniosek o jej odrzucenie w całości.

"Dlaczego nie chcecie rzetelnej debaty? Dlaczego nie wyjdziemy z pytaniem do Polaków i nie zapytamy, czy chcą tego i powiemy uczciwie, jaki są zyski i jakie są straty, bo tego nikt nie mówi?" - pytał Napieralski. Podkreślił, że Lewica żąda od prawicy - PO i PiS "rzetelnej, ogólnonarodowej debaty, która objawi się w referendum".

W opinii szefa SLD, tarcza antyrakietowa nie służy interesom Polski. "Dlaczego mamy budować coś, co nie gwarantuje naszego bezpieczeństwa? Dlaczego mamy narażać swoje bezpieczeństwo (...) - mówił Napieralski.

Przekonywał, że lewica opowiada się za strategicznym sojuszem z USA, ale - zaznaczył - nie może być to "sojusz na pięści". Zbrojenia - stwierdził Napieralski - "prowadzą do konfliktów, do śmierci".

Lider Sojuszu odniósł się też do samego wystąpienia w Sejmie min. Sikorskiego. W jego ocenie, było ono nielogiczne. "Z jednej strony pan mówi, że ta baza, te rakiety, które tu będą zainstalowane nie są przeciwko Rosji, ale dalej pan mówi, że Rosja przesuwa swoje wojska, że broń strategiczna Rosji jest już inaczej wycelowana" - stwierdził polityk SLD.

Ponadto, zdaniem lidera Sojuszu, szef MSZ nie zauważył, że Amerykanie mają już nowego prezydenta-elekta. "Mówi pan tutaj, na tej sali, jakby wygrał John McCain, jakby dalej rządził George W. Bush" - ocenił szef SLD.

Napieralski zwrócił uwagę, że budowa systemu antyrakietowego jest bardzo kosztowna, tymczasem - mówił - prezydent - elekt Barack Obama w kampanii wyborczej zapowiedział kilka innych przedsięwzięć, które będą kosztowały "miliardy dolarów", w tym reformę amerykańskiej służby zdrowia i systemu szkolnictwa.