"Izraelska prowokacja bez cienia wątpliwości potwierdza współpracę Izraela z terrorystami z Daesz (arabski akronim od IS) i Frontu al-Nusra na linii demarkacyjnej na Wzgórzach Golan, gdzie stacjonują oenzetowskie oddziały" - mówił Dżafari.

Odniósł się tym samym do niedzielnej deklaracji premiera państwa żydowskiego Benjamina Netanjahu, który mówił podczas posiedzenia rządu zorganizowanego po raz pierwszy ma Wzgórzach Golan, że Izrael nigdy nie wycofa się z tego terytorium, niezależnie od rozwoju sytuacji w Syrii.

Jak komentowały agencje, wycofanie się Izraela z tego terytorium było długo uważane za konieczny warunek zawarcia pokoju z Syrią, która nie uznała Izraela, a podpisanie porozumień pokojowych uzależnia od zwrotu Wzgórz Golan.

"To nie przypadek, że cała eskalacja dokonana przez Izrael zbiegła się w czasie z nieodpowiedzialnymi deklaracjami członków tzw. saudyjskiej delegacji w Genewie" - mówił Dżafari odnosząc się do głównej grupy opozycyjnej obecnej podczas negocjacji w Genewie.

Przedstawiciel władz w Damaszku reprezentuje swój kraj podczas toczących się w Genewie rozmów pokojowych z opozycją. Rozmowy niebezpośrednie prowadzi specjalny wysłannik ONZ Staffan de Mistura. W zeszłym tygodniu zapowiedział, że kolejna runda rozmów rozpocznie się 9 kwietnia.

Izrael zdobył należące do Syrii Wzgórza Golan podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku, a na mocy zawieszenia broni kończącego wojnę Jom Kipur w 1973 roku ustanowiono tam strefę buforową.(PAP)

lm/ ro/