"Wierzę, iż wejdę, choć wiem, że w tej chwili ekipa rządowa stara się zrobić wszystko, aby było inaczej. I to jest bardzo złe z punktu widzenia państwa" - powiedział L.Kaczyński pytany przez dziennikarzy o swoją akredytację na szczyt.
Dziennikarze dopytywali, czy wierzy, iż wejdzie na obrady rozpoczynającego się w środę po południu szczytu. "Zobaczymy, bo z tego co wiem, pan premier działa w sposób wysoce niekonwencjonalny, tak bym to określił" - odpowiedział L.Kaczyński. "To mnie i śmieszy, i żenuje" - dodał. Zaznaczył też, że jest w bardzo dobrym humorze i nie da się sprowokować.
Prezydent powiedział także, że nie będzie miał problemu z podaniem ręki premierowi Donaldowi Tuskowi. "To dla mnie akuratnie nie jest problem. Musiałem podawać rękę panu Kiszczakowi w pewnych okolicznościach, więc dlaczego mam nie podać Donaldowi Tuskowi" - powiedział prezydent pytany przez dziennikarzy, czy poda rękę szefowi rządu.
L. Kaczyński ma zamiar podczas obrad Rady Europejskiej siedzieć obok premiera Donalda Tuska. "Mam nadzieję, że tak, bo tam nie ma innych miejsc dla premierów i prezydentów, są obok siebie" - mówił.
Dopytywany, czy w takim razie zabraknie miejsca dla któregoś z ministrów, odparł: "Tak i tak się bardzo często zdarza, bo tam ministrowie spraw zagranicznych nie odgrywają istotniejszej roli".
"Tak tam po prostu jest, tam rolę odgrywają szefowie, tam jest to bardzo silne zhierarchizowanie, no niestety, co zrobić" - dodał.
To, że rząd odmówił użyczenia mu rządowego samolotu na przelot do Brukseli, L.Kaczyński skomentował słowami: "Niech to sami państwo ocenią. Mnie to po trosze śmieszy, ale wolałbym, żeby Polską rządzili ludzie z innym typem zachowań, myślę, że Polska na to zasłużyła".
Pytany, co powie premierowi w Brukseli i czy padnie słowo "wojna", zaznaczył, że "nie chce używać tego rodzaju określenia".
"Wiem, że jest pewien styl zachowań, który w tym świecie, w którym się wychowałem trzeba by określić jako bardzo nieprawidłowe, nie chciałbym używać słowa +grubiańskie+, ale myślę, że w świecie Donalda Tuska to nie jest zrozumiałe" - dodał Lech Kaczyński.
Prezydent będzie chciał przedstawić na szczycie UE informację na temat sytuacji w Gruzji. Jak dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński ma przedstawić przywódcom państw i rządów UE list od prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego.
Lech Kaczyński spodziewa się, że podczas pobytu w Brukseli dojdzie do jego krótkiego spotkania z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym.
W dokumentach przesłanych na szczyt nie wymieniono prezydenta jako członka polskiej delegacji.
L.Kaczyński przyznał, że obawia się kompromitacji Polski na arenie międzynarodowej. "Ale powstaje pytanie, kto za to ponosi odpowiedzialność, na pewno nie ja, nawet w jednym procencie" - oświadczył.
Prezydenta na płycie lotniska witał ambasador RP w Belgii Sławomir Czarlewski.