- Przyszły rząd znajdzie się pod olbrzymią presją nadmiernie rozbudzonych w kampanii wyborczej oczekiwań Polaków - mówi w wywiadzie dla DGP Janusz Piechociński.
Po co ludowcy idą do wyborów?
Po to, by uratować spokój i przewidywalność polskiej polityki i życia gospodarczego. Dziś trwa wielka rewolta polityki. Główny nurt jest przesiąknięty stabloidyzowaną wojną, w której jedyną trwałą wartością jest zagryźć watahę – obcą albo tę, którą się właśnie opuściło. Obok w siłę rosną ugrupowania, które chcą podpalić system, nie oferując nic w zamian.