Lewestam: Szariat w Kentucky

Kim Davis to urzędniczka z USA. Jej historia jest dziś niezwykle ważna – może bowiem pomóc nam zrozumieć głębokie zagrożenie, jakie stanowi szariat dla polskiego państwa prawa.

Davis była sympatyczną osobą w średnim wieku, wybraną demokratycznie do lokalnych władz w hrabstwie Rowan w stanie Kentucky. Osobom przychylnym jej brak makijażu, zaczesane niecierpliwie do tyłu długie włosy i pewna tusza mogły sugerować, że Davis jest osobą poważną i nie przejmuje się tak zwanymi pierdołami. Jej życie byłoby zwyczajnym życiem urzędnika (kawa ze Starbucksa o poranku, spacer do urzędu miasta, robota głównie papierkowa, jednak niepozbawiona istotności), gdyby nie Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. Zupełnie niedawno sąd ten bowiem, w słynnej sprawie Obergefell vs Hodges, ponad wszelką wątpliwość ustalił, co następuje: pary tej samej płci mają prawo do zawierania małżeństw. Decyzja ta została uzasadniona 14. poprawką do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która między innymi zastrzega, iż państwo ma obowiązek równego traktowania swoich obywateli. Tak się stało i już. Tu trzeba zaznaczyć, że Sąd Najwyższy nie produkuje ciastek, nie ociera łez sierotom, nie zajmuje się próbami udoskonalenia procesu wiązania butów metodą kokardkową. Nie żeby nie były to zajęcia szczytne, ale Sąd Najwyższy nimi się po prostu nie para. Dlaczego? Bo rozstrzyga kwestie prawne. Co powie, to w prawie jest święte. I koniec, kropka, no.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.