Dziennik Gazeta Prawna
Wśród uczestników spotkania skrajnie nacjonalistycznych partii europejskich, które odbyło się w Sankt Petersburgu 22 marca, był Udo Voigt – w przeszłości przewodniczący skrajnie prawicowej NPD, a obecnie europoseł. Jest on znany ze swojego uwielbienia dla Hitlera i z wrogości wobec Polski, której – jego zdaniem – należałoby odebrać ziemie zachodnie i północne. W Sankt Petersburgu nawoływał on do wyjścia Niemiec z NATO i sojuszu z Rosją. Nic dziwnego, że Voigt uznaje NATO za przeszkodę. Sojusz atlantycki zwiększył współzależność jego uczestników – a więc i Niemiec – kosztem zmniejszenia niezależności. Sojusz oznacza też obecność Stanów Zjednoczonych w Europie, która zapewniła – jak dotychczas – 70 lat pokoju na naszym kontynencie, naruszanego jedynie przez lokalne konflikty.
Reklama
Koncepcja geopolitycznego sojuszu między Niemcami a Rosją ma długą historię. Jej wpływowym rzecznikiem był gen. Karl Haushofer, który kilkakrotnie odwiedzał Hitlera w czasie jego pobytu w więzieniu. Ślady tych wizyt pozostały w „Mein Kampf”. Haushofer – erudyta, globtroter i poliglota – zgodnie z zasadą „ucz się od wroga” zapoznał się dokładnie z koncepcjami Halforda Mackindera. Ten angielski geograf 25 stycznia 1904 r. wygłosił w Londynie na zebraniu Królewskiego Towarzystwa Geograficznego referat przedstawiający współzależności między geografią a polityką. Referat ten i dalsze prace Mackindera stworzyły podstawy geopolityki jako gałęzi wiedzy. Zdaniem Mackindera obszar kluczowy dla dominacji w skali światowej to euroazjatyckie terytoria zajmowane w przeszłości przez Mongołów, a obecnie przez Rosję. Poza obszarem kluczowym są obszary peryferyjne. Potęga obszaru kluczowego nie jest równa potędze obszarów peryferyjnych. Radykalna zmiana byłaby możliwa w przypadku sojuszu Niemiec z Rosją. Oznaczałby on realną groźbę ich panowania nad światem. W oparciu o koncepcje Mackindera Haushofer nakreślił geopolityczną wizję bloku transkontynentalnego od Renu do Jangcy obejmującego Niemcy, Rosję, Chiny, Japonię i oderwane od imperium brytyjskiego Indie, którego ogniwem kierowniczym byłyby naturalnie Niemcy. Układ Ribbentrop-Mołotow był ważnym krokiem na drodze do stworzenia owego dominującego bloku. Haushofer zdawał sobie sprawę z faktu, że dokonany na rozkaz Hitlera atak na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. oznaczał przekreślenie szans urzeczywistnienia jego wizji. Współcześni neofaszyści wracają do niej. Chcieliby naprawić błąd Hitlera. Niepokój budzi fakt, że po stronie rosyjskiej znajdują partnerów do rozmów.
Historycy i biografowie Stalina opisują i analizują jego zbrodnie. Niedoceniany jest – jak sądzę – jego wielki błąd, jakim było zakończenie nowej polityki ekonomicznej (NEP), która oznaczała funkcjonowanie wysoce wydajnej gospodarki mieszanej (państwowo-prywatnej). Dzięki NEP w ciągu niespełna siedmiu lat nastąpiła odbudowa zniszczeń spowodowanych przez rewolucję i wojnę domową. Gdyby NEP był polityką długofalową, a nie okresem przejściowym, stalinowski Związek Radziecki być może stałby się mocarstwem ekonomicznym.
Gdyby obydwaj dyktatorzy nie popełnili swoich wielkich błędów, układ Ribbentrop-Mołotow obowiązywałby do dzisiaj, a stalinowski ustrój dominowałby na wielkich obszarach kuli ziemskiej. Nie byłoby Polski. Byłaby Generalna Gubernia. Żylibyśmy w zupełnie innym świecie. Pod warunkiem że w ogóle udałoby się nam przeżyć. Obecnie ani Udo Voigt w Niemczech, ani jego rosyjscy sympatycy nie reprezentują sił politycznych decydujących o losach Niemiec i Rosji. Jednakże narastanie nacjonalistycznej fali może spowodować niebezpieczne dla Polski zmiany.