183 sympatyków i członków Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie usłyszało wyroki śmierci. Sąd w Gizie odrzucił apelację obrońców i wydał ostateczny werdykt. Decyzję potępili obrońcy praw człowieka.

Sprawa ma związek z zamieszkami do jakich regularnie dochodziło po obaleniu przez armię prezydenta Mohameda Mursiego i rządu Bractwa Muzułmańskiego w lipcu 2013 roku. W sierpniu w zamieszkach w Kerdasie zginęło co najmniej 11 policjantów, a setki osób zostały wówczas zatrzymane. Po tym jak niemal 200 osób skazano na karę śmierci, obrońcy wnieśli apelacje, ale sąd w Gizie właśnie je oddalił. Wcześniej, na egzekucję zgodził się Wielki Mufti Egiptu, choć jego opinia nie jest w świetle prawa wiążąca.

Po tym jak w Egipcie obalono Bractwo Muzułmańskie, zwolennicy islamistów wychodzili na ulice i dochodziło do krwawych starć z siłami porządkowymi. Do więzień trafiło kilka tysięcy zwolenników Bractwa w tym obalony prezydent Mursi. W kwietniu ubiegłego roku sąd w Minji skazał na karę śmierci 529 osób. Żadnego wyroku jak dotąd jednak nie wykonano.

Były prezydent Mohammed Mursi jest oskarżony w trzech procesach, a w połowie lutego rozpocznie się jego czwarty proces w związku z zarzutami o szpiegostwo na rzecz Kataru.

Masowe wyroki śmierci były krytykowane zarówno przez egipskie jak i międzynarodowe organizacje praw człowieka. Amnesty International oświadczyła dzisiaj, że procesy islamistów są polityczne, a wyroki śmierci są pogardą dla międzynarodowego prawa.