Ustawa o wygaszeniu rozwiązań wynikających z ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw czeka już tylko na podpis prezydenta RP. Choć ma on na to jeszcze kilka dni (do 19 lutego), sytuacja wśród firm staje się coraz bardziej nerwowa. A to dlatego, że legalność pobytu dla obywateli Ukrainy jest obecnie zagwarantowana jedynie do 4 marca 2025 r.
- Przedsiębiorcy sygnalizują obawy dotyczące podpisu prezydenta, zwłaszcza że projekt ustawy wygaszającej specustawę oraz wydłużający legalny pobyt obywateli Ukrainy w Polsce został przedstawiony przez rząd bez odpowiedniego wyprzedzenia i był procedowany w szybkim tempie – wyjaśnia Nadia Winiarska, ekspert ds. zatrudnienia w departamencie rynku pracy w Konfederacji Lewiatan. I dodaje, że cała ta sytuacja powoduje niepewność co do tego, czy po upływie tego terminu zostaną wprowadzone rozwiązania zapewniające ciągłość legalnego pobytu i zatrudnienia.
Zaznacza również, że dodatkowym czynnikiem potęgującym ją jest opóźnienie we wdrożeniu systemu MOS 2.0, który miał umożliwić obywatelom Ukrainy korzystającym z ochrony czasowej przejście na bardziej stabilne tytuły pobytowe.
Oczekiwanie na podpis
Co zatem brak podpisu prezydenta RP oznacza w praktyce? Przede wszystkim pracodawcy staną przed tym samym wyzwaniem, co we wrześniu 2025 r., kiedy to losy przedłużenia specustawy ukraińskiej także nie były jasne niemal do samego końca.
Jak zauważa Michał Kacprzyk, partner i radca prawny kierujący działem imigracyjnym w Kancelarii Prawnej Raczkowski, osoby korzystające z ochrony czasowej, czyli ze statusem PESEL UKR, będą mogły nadal kontynuować legalny pobyt do 4 marca 2027 r., bo podstawą ich pobytu pozostaną przepisy unijnego systemu ochrony czasowej oraz ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP.
- Jednak bez ustawy o wygaszeniu z dnia na dzień stracą oni status PESEL „UKR” i dokument „Diia.pl”, który dziś uprawnia ich do pobytu w Polsce oraz do przekraczania polskiej granicy i podróżowania po strefie Schengen – zauważa Michał Wysłocki, senior manager Zespołu Immigration EY Polska, ekspert Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych ABSL, i dodaje, że osoby te będą musiały od 5 marca zgłosić się do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców po wydanie im papierowych zaświadczeń o korzystaniu z ochrony czasowej.
Przypomnijmy, już we wrześniu ubiegłego roku urząd ten ostrzegał, że nie jest organizacyjnie przygotowany do obsługi potencjalnie kilkuset tysięcy takich wniosków. To zatem będzie kłopot dla urzędników, ale też pracodawców, bo oznacza problem z rzetelnym potwierdzeniem, czy dana osoba korzysta z ochrony czasowej, a więc też z ustaleniem, na jakich zasadach można taką osobę zatrudnić.
Oblężenie urzędów
- Koniec PESEL "UKR" oznaczałby także, że nikt nie mógłby starać się w przyszłości o kartę pobytu CUKR, która miała być sposobem na łatwiejsze przejście obywateli Ukrainy z ochrony czasowej na ogólne zasady legalizacji pobytu w Polsce, niezależne od wojny w Ukrainie – mówi Michał Wysłocki.
Ale na tym nie koniec kłopotów. Zwłaszcza dla obywateli Ukrainy, którzy przebywają w Polsce na podstawie przedłużonych specustawą wiz, kart pobytu i ruchu bezwizowego. Data 4 marca 2026 r. byłaby dla wielu z nich ostatnim dniem legalnego pobytu w Polsce. Chcąc zostać w Polsce dłużej, do tej daty musieliby złożyć do właściwych wojewodów wnioski o udzielenie im zezwoleń na pobyt czasowy, a to nie w każdej sytuacji pobytowej będzie możliwe.
Urzędy wojewódzkie deklarują, że już od końca 2025 r. przeżywają oblężenie ze strony obywateli Ukrainy. Z ich statystyk wynika, że w 2025 r. na pobyt stały Ukraińcy złożyli 456,5 tys. wniosków, wobec 351,1 tys. w 2024 r., czyli 62 proc. wszystkich złożonych tego rodzaju dokumentów. W tym roku natomiast ten odsetek sięga już 71 proc. Podobnie jest w przypadku wniosków o pobyt stały i rezydenta. Z danych urzędów wynika, że w zeszłym roku Ukraińcy złożyli 44,9 tys. takich wniosków, wobec 38,4 tys. w 2024 r. W tym roku to już natomiast kolejne 3681 dokumentów.
- Skutkiem nieopublikowania nowych przepisów na czas, z powodu braku podpisu prezydenta, byłaby także utrata możliwości zatrudniania obywateli Ukrainy na podstawie powiadomień składanych obecnie do urzędów pracy – wyjaśnia Michał Wysłocki. A to oznacza dodatkowe obowiązki dla pracodawców i pracowników.
Michał Kacprzyk zwraca uwagę jeszcze na sytuację obywateli Ukrainy prowadzących działalność gospodarczą wyłącznie na podstawie przepisów specustawy. Brak podpisu pod nową ustawą oznacza, że utracą prawo do jej prowadzenia i zostaną wykreśleni z CEIDG. Z kolei obywatele Ukrainy przebywający legalnie na podstawie ustawy o cudzoziemcach będą mogli kontynuować działalność gospodarczą.
- Oznacza to, że najskuteczniejszą metodą uchronienia się przed skutkiem obecnego czy kolejnych możliwych prezydenckich wet jest uzyskanie zezwolenia na pobyt i „wyjście” spod tymczasowych rozwiązań, choć należy wspomnieć, że obecnie złożenie wniosku o wydanie zezwolenia na pobyt jest możliwe wyłącznie przez tych, którzy wykonują w Polsce pracę lub prowadzą działalność gospodarczą, oraz przez członków ich rodzin. Wszyscy, którzy pracy nie wykonują albo nie są członkami rodziny takiej osoby, ale korzystają obecnie z ochrony czasowej (status PESEL UKR), zachowają prawo pobytu na podstawie przepisów UE – tłumaczy Michał Kacprzyk.