Julian Assange udzielił w Londynie serii wywiadów przed publikacją swojej książki "Kiedy Google spotkał Wikileaks". Ukrywający się od ponad dwóch lat w ambasadzie Ekwadoru w Londynie założyciel Wikileaks twierdzi, że Google - zbierając wszystkie informacje o użytkownikach sieci i układając ich profile - jest integralną częścią amerykańskiej machiny kontroli.
Reklama

Pogląd Assange'a na Google'a nie odbiega zbytnio od jego oceny CIA i Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. "Google przez swój marketing i kolorowe logo wpoił ludziom przekonanie, że jest sympatyczną, ludzką organizacją, że nie jest wielką, złą korporacją, ale de facto stał się dokładnie tym" - powiedział Julian Assange BBC.

Ale dziennikarzom, robiącym w tych dniach wywiady z Assangem, chodzi nie o jego książkę, tylko o jego stan ducha i ciała po 2 latach dobrowolnego więzienia w ciasnej ambasadzie Ekwadoru. Redaktor BBC, który z nim rozmawiał, odniósł wrażenie, że Assange nie tylko wygląda bardzo blado, ale zaczyna tracić wątek, zapominając nawet nazwy miesięcy.

Niemniej założyciel Wikileaks powiedział BBC: "Tu, w Wielkiej Brytanii jest spory optymizm. Na początku roku uchwalono zakaz ekstradycji bez postawienia zarzutów". I dodał, że spodziewa się, iż w ciągu roku będzie mógł opuścić ambasadę Ekwadoru. A taka sprawa jak jego - aresztowanie i nakaz ekstradycji do Szwecji bez żadnych formalnych zarzutów - będzie w przyszłości nie do pomyślenia.