Od razu zgodziliśmy się na rząd z Solidarnością. Lech Kaczyński podał herbatę, ja wyciągnąłem z teczki butelkę wyborowej
25 lat temu, 12 września 1989 r., Sejm zatwierdził rząd Tadeusza Mazowieckiego. Ale negocjacje nad jego stworzeniem trwały od lipca. Kiedy sprawy nabrały tempa?
4 sierpnia, kiedy dostaliśmy telefon z Sopotu. Dzwonił Grzegorz Bierecki, współpracownik Lecha Wałęsy i Lecha Kaczyńskiego, członka prezydium Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność”. Znałem go jeszcze z czasów, gdy był asystentem na Uniwersytecie Gdańskim. Bierecki zapytał, czy przyjedziemy do Lecha na rozmowy. Zapytałem kiedy. Usłyszałem: „Najlepiej jeszcze dziś”. Wsiadłem do pociągu – na dworcu w Sopocie czekał zastępca szefa SD Tadeusz Rymszewicz i nasz poseł Tadeusz Bień, który miał wielki udział w zbliżeniu SD z Solidarnością. Lech Kaczyński przyjął nas wieczorem w mieszkaniu. Od razu zapytał, czy SD przejdzie na stronę Solidarności i czy zgodzimy się, by Lech Wałęsa został premierem nowego rządu. Wiem, że dziś Wałęsa nie lubi, kiedy przypomina mu się o tym pomyśle, ale taka koncepcja się pojawiała.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.