Koziej o konflikcie na Ukrainie: Wojna, ale nie klasyczna

Ukraina. Fot.  EPA/ROMAN PILIPEY
Ukraina. Fot. EPA/ROMAN PILIPEYPAP/EPA / ROMAN PILIPEY
28 sierpnia 2014

Wojna, ale nie klasyczna. Tak szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego ocenia to, co dzieje się na wschodniej Ukrainie. Media donoszą, że kolejne regiony Ukrainy zaatakowane. Kijów wprost nazywa sytuację inwazją - separatyści wspierani przez rosyjskie wojsko dokonują szturmu w rejonie Morza Azowskiego.

Generał Stanisław Koziej mówi, że mamy do czynienia z wojną, ale nie taką, jaka jest opisywana w podręcznikach, czy ujmowana w regulacjach prawa międzynarodowego. - Stąd ten cały problem w reagowaniu społeczności międzynarodowej, która kieruje się opisanymi normami prawnymi - ocenia. 

Koziej dodaje, że poza tym mamy też do czynienia z wojną informacyjną. - Chodzi o to, kto przekona opinię publiczną do swoich racji - mówi. W jego ocenie, Ukraina radzi sobie coraz lepiej w tej wojnie informacyjnej. 

NATO twierdzi, że na Ukrainie jest co najmniej tysiąc rosyjskich żołnierzy. Takie informacje przekazują mediom oficerowie sojuszu. Podobnie wcześniej twierdziły Kijów i Waszyngton. Moskwa zaprzecza tym doniesieniom. Rosyjski wysłannik przy OBWE Andriej Kelin zapewnia, że żołnierze Federacji Rosyjskiej nie przebywają na terytorium Ukrainy.

Prezydent Ukrainy "w związku z inwazją Rosji" zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i Obrony. Mają na nim mają zapaść decyzje o dalszych działaniach Kijowa. Petro Poroszenko odwołał też wizytę w Turcji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.