57-letni James McCormick wzorował swój aparat na groszowym, plastikowym urządzeniu do odnajdywania w trawie piłek golfowych. Reklamując swoje urządzenie przekraczał wszelkie granice wiarygodności. Utrzymywał, że można nim wykryć nie tylko każdy materiał wybuchowy, ale też złoto, narkotyki i ukrytych ludzi, a przy tym aparat działa pod wodą, przez ściany budynków, z wysokości trzech tysięcy metrów nad ziemią, a nawet na głębokość kilometra pod jej powierzchnią.
McCormick zdołał sprzedać 7 tysięcy tych urządzeń - najwięcej władzom Iraku, w okresie największego natężenia zamachów bombowych. Nabyły je też Gruzja, Rumunia, Tajlandia, Arabia Saudyjska i Niger.
Oszust zarobił na tym 50 milionów funtów, ale iracka działaczka społeczna Nidal al-Shabib, która przyjechała do Londynu na jego proces, powiedziała BBC, że w tej sprawie najważniejsze nie są pieniądze: "To urządzenie jest bezużyteczne, niczego nie wykrywa i ludzie czują się bezpieczni, a potem bomby wybuchają. Zginęło przez to wiele irackich rodzin i wielu ludzi zostało okaleczonych." To samo wytknął oskarżonemu sędzia skazując go na najwyższy możliwy wymiar kary.