Ministerstwo Sprawiedliwości wydało bowiem na nową siedzibę dla Sądu Okręgowego Warszawa-Praga 150 mln zł. Problem w tym, że urzędnicy nie mogą się do niej wprowadzić, bo mogłoby to grozić... katastrofą budowlaną.
Nowocześnie, szybko, sprawnie i wszystko w jednym miejscu – nowa siedziba sądu Warszawa-Praga miała przynieść korzyści wszystkim: i petentom, i pracownikom. A resortowi sprawiedliwości, który odpowiadał za transakcję, miała przysporzyć popularności i sympatii. – Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji. Nareszcie praski sąd nie będzie rozproszony po różnych budynkach – mówił w 2010 r. na antenie TVN Warszawa ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Ale od tamtej pory nic się nie zmieniło – nowy budynek stoi pusty, a dokumenty, interesanci i sędziowie krążą między wydziałami i komórkami porozrzucanymi po kilku oddalonych od siebie starych obiektach. Co gorsza, nie wiadomo nawet, kiedy będzie przeprowadzka do nowego budynku. I czy w ogóle będzie możliwa, bo – jak twierdzą eksperci – jego stropy mogą nie wytrzymać ciężaru urzędników, petentów i akt. Jak to możliwe?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
