"Poszukamy porozumienia, bo rozumiemy, że są potrzeby budżetowe na ten i przyszły rok"

W samym PSL pojawiają się bowiem nieoficjalne głosy, że rozwiązania zaproponowane przez szefa rządu są do zaakceptowania przez Stronnictwo. Jeden z bliskich współpracowników szefa ludowców Waldemara Pawlaka wyjaśnił w rozmowie z PAP, że w niektórych województwach ogromna większość gospodarstw ma mniej niż 6 hektarów powierzchni.

Szef klubu parlamentarnego PSL Jan Bury powiedział dziennikarzom, że jeśli premier wskazał w expose konkretne wielkości dotyczące gospodarstw i wynikających z nich wielkości składek, to znaczy, że ma odpowiednie wyliczenia.

"Ja rozumiem, że teraz premier na bazie tych wyliczeń i zapowiedzi poprosi, żeby ministrowie odpowiedzialni za ten obszar przygotowali do tego założenia" - oświadczył. Jego zdaniem nad propozycjami szefa rządu musi teraz usiąść minister rolnictwa wraz z ekspertami, dokonać odpowiednich obliczeń i poszukać rozwiązań dobrych dla rolników z jednej strony, a dla państwa z drugiej.

"Poszukamy porozumienia, bo rozumiemy, że są potrzeby budżetowe na ten i przyszły rok" - oświadczył Bury.

Koalicjanci muszą się też porozumieć w sprawie podatku dochodowego, jakim premier chce obciążyć rolników. Tusk zapowiedział w expose, że od 2013 roku dla gospodarstw rolnych zacznie być wprowadzana rachunkowość, a następnie opodatkowanie dochodów na ogólnych zasadach.

Żelichowski zwraca uwagę, że podatek rolny, który ma być zastąpiony podatkiem dochodowym, był przekazywany samorządom

Grzeszczak zapewnił, że nie jest to coś, co "przeraża PSL". Jak podkreślił, już teraz możliwość przejścia na rozliczanie podatku VAT spowodowała, że wielu rolników z tego korzysta, bo mogą "wrzucać" w koszty np. paliwo czy nawozy.

"Podobnie jest z tą dochodowością. Nie ma mowy o drugim podatku, bo niektórzy myślą, że będą dwa podatki ryczałtowy, czyli rolny, i dochodowy" - oświadczył polityk. Jego zdaniem mieszkańcy wsi obawiają się biurokracji związanej z rozliczeniami podatku dochodowego.

Żelichowski zwraca uwagę, że podatek rolny, który ma być zastąpiony podatkiem dochodowym, był przekazywany samorządom. Podkreślił, że należy teraz odpowiedzieć na pytanie, jak uzupełnić im ubytek w budżetach, który powstanie po wprowadzeniu reformy.

Polityk zaznaczył, że zgodnie z danymi Instytutu Ekonomiki Rolnictwa za 2010 rok tylko 200 tys. gospodarstw rolnych - z 1,5 mln, które są ubezpieczone w KRUS - miało dochód. Żelichowski przekonuje, że wszyscy posiadający ziemię, płacili podatek, a po zmianach będzie to tylko ta grupa rolników, która zarabia.

Jako argumenty za wprowadzeniem podatku dochodowego wymienił objęcie mieszkańców wsi przywilejami, które mają rozliczający się z fiskusem, np. możliwością ulg na dzieci.

Olszewski zapewnił, że podstawowym celem rządu i PO jest uchronienie Polski przed negatywnymi skutkami kryzysu

"W poprzedniej kadencji liczyliśmy to wszystko i wychodziło, że do interesu trzeba dopłacić 6 miliardów zł rocznie" - powiedział Żelichowski. Pytany, czy premier ma świadomość, że PSL ma takie wyliczenia, powiedział, że nie wie.

PSL patrzy za to przychylnie na zapowiedziane również w expose wydłużenie wieku emerytalnego. Jak powiedział nieoficjalnie PAP jeden z polityków tego ugrupowania, Stronnictwo nie będzie "umierać" za to, że wiek przejścia na emeryturę kobiet będzie wydłużony do 67 lat. "Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy jest to ratowanie budżetu, skoro zmiany będą odłożone w czasie" - zwrócił uwagę polityk.

Sekretarz klubu PO Paweł Olszewski zapewnia, że projekty, które będą projektami rządowymi, "z całą pewnością" uzyskają akceptację zarówno PO, jak i koalicjanta - PSL. "Chciałoby się mieć nadzieję, żeby partie opozycyjne zachowały się na tyle odpowiedzialnie, że szczególnie przy tych projektach, które dotyczą sfery finansów i gospodarki również nas wspierały. Nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach tak właśnie będzie" - podkreślił.

Olszewski zapewnił, że podstawowym celem rządu i PO jest uchronienie Polski przed negatywnymi skutkami kryzysu.

"Expose premiera zapowiadające konkretne reformy zostało bardzo dobrze przyjęte przez rynki finansowe, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Są to konieczne działania, po to właśnie, żeby uchronić Polaków przed tym, co dzieje się w Grecji, a co może się dziać we Włoszech i w innych krajach" - dodał poseł.