Wyborcy przetasowali parlament. Premier zrekonstruuje rząd. Czytelnicy zmienili Dziennik Gazeta Prawna. Tylko pozornie te wydarzenia się ze sobą nie łączą. Wspólnym mianownikiem są ludzie. To oni decydują, kto będzie uchwalał prawo, kto ma je egzekwować, kto opracowuje i realizuje założenia ekonomiczne państwa i kto o tym pisze. W tym ostatnim przypadku wybór padł na DGP.
To od czytelników wyszła propozycja, by na naszych łamach dominowała tematyka gospodarczo-prawna, bo w tych obszarach jesteśmy najlepsi. My tę ofertę przyjęliśmy i dlatego dzisiejsze wydanie jest inne od dotychczasowych i tak już będzie codziennie.
Pierwsza zmiana to nasze logo. Dziennik i Gazeta Prawna są teraz sobie równe, bo ten sam stopień ważności przypisujemy obszarom gospodarki i prawa. Temu pierwszemu poświęcamy białą część gazety, temu drugiemu – żółtą. Ale to tylko podział umowny. Dlaczego? Dlatego, że tak naprawdę oba zagadnienia są ze sobą ściśle powiązane. I z tego wynika druga zmiana w DGP – najważniejsza: w tekstach ekonomicznych pojawiły się wątki prawne lub specjalne komentarze prawników, a w materiałach prawnych – skutki rynkowe. To unikatowe połączenie wprowadzamy po to, by Czytelnik miał kompleksową informację w jednym miejscu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.