Lądowanie samolotu Jak-40 w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. rano to wątek wyłączony do odrębnego postępowania karnego ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej - poinformował w piątek naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski.

Jak powiedział Parulski, 25 marca wydano postanowienie odnośnie zawiadomienia dowódcy Sił Powietrznych gen. Lecha Majewskiego, złożonego pod koniec lutego.

Zawiadomienie dotyczyło lądowania samolotu Jak-40 w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. przed katastrofą Tu-154M. Samolotem tym przywieziono do Rosji dziennikarzy, którzy mieli obsługiwać wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.

Zawiadomienie, jak powiedział Parulski, dotyczy "sprowadzania bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym". Piloci Jaka-40 mieli wylądować poniżej minimalnych warunków pogodowych i przy braku zgody kontroli naziemnej. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Już w chwili lądowania Jaka-40 warunki na lotnisku były bardzo trudne. Według komisji Dowództwa Sił Powietrznych, która badała incydent lotniczy z udziałem samolotu, Jak-40 wylądował przy podstawie chmur 60 m i widzialności poniżej kilometra. Warunki minimalne dla lotniska w Smoleńsku do widzialność 1000 m i podstawa chmur - 100 m. Według opublikowanych przez MAK stenogramów rozmów kontrolerzy ze Smoleńska nie widzieli samolotu i zamierzali go skierować na drugi krąg.