Źródła kremlowskie potwierdziły w środę, że los Jurija Łużkowa, wszechwładnego do niedawna mera Moskwy, jest już przesądzony – pisze wydawany w rosyjskiej stolicy anglojęzyczny dziennik „The Moscow Times”.

Łużkow od niedzieli przebywa w Alpach, gdzie we wtorek w Kitzbühel, szykownym austriackim kurorcie, obchodził swoje 74. urodziny. Zgodę na tygodniowy urlop mera Moskwy wyraził wysoki kremlowski urzędnik, sugerując, że w tym czasie powinien on zdecydować się na dymisję – podał rosyjski dziennik „Vedomosti”.

Plotki o upadku Łużkowa, który rządzi Moskwą od 20 lat, nasiliły się na początku września. Państwowa telewizja wyemitowała serię programów oskarżających mera i jego żonę, miliarderkę Jelenę Baturinę, o korupcję i nadużywanie władzy.

Baturina oświadczyła na początku tygodnia, że ataki na jej męża mają związek z konfliktem między prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem i premierem Władimirem Putinem przed planowanymi na 2012 rok wyborami prezydenckimi.

Baturina zapewniła, że ani Łużkow, ani ona nie zamierzają opuszczać Rosji. Żona mera Moskwy jest najbogatszą Rosjanką. Jej spółka Inteko jest m.in. jednym z większych w kraju deweloperów. Sama Baturina zarobiła w zeszłym roku ponad miliard dolarów, głównie na sprzedaży akcji Gazpromu i Sbierbanku. Ale już w 2006 roku jej majątek szacowano na 2,4 mld dolarów.

W austriackim Kitzbühel do Baturiny należy pensjonat, hotel i pole golfowe.