Prezydent Komorowski nie będzie wielkim reformatorem. Prezydent Kaczyński nie będzie wielkim hamulcowym. Ze względu na przyszłoroczne wybory parlamentarne rząd przyjął strategię ograniczonych zmian. Wprowadzi tylko te, które wymusi sytuacja gospodarcza.
Po greckim kryzysie Europa wzięła ostry kurs na reformy. Strach przed realnym bankructwem zadłużonych państw i rozpadem strefy euro sprawił, że wydatki tną zarówno chora finansowo Hiszpania, jak i przeziębione Niemcy. Nasz rząd ma inną receptę: ograniczyć wzrost wydatków i poczekać na lepszą koniunkturę i drugą kadencję.
Dlatego dopóki nie będzie w rządzie woli głębokich reform, nie ma większego znaczenia, kto zasiądzie w fotelu prezydenta. Czy wycofujący się z liberalizmu Komorowski, czy solidarny Kaczyński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.