"Człowiek niezwykle skromny. Kilkakrotnie odmawiał przyjęcia wysokich odznaczeń państwowych. Pełnienie swojej funkcji rozumiał jako służbę" - mówił Jan Ciechanowski, który objął po Krupskim stanowisko zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Krupski urodził się 9 maja 1951 roku w Lublinie. Był absolwentem historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od lat 70. działał w opozycji demokratycznej i współtworzył podziemny ruch wydawniczy. W czasie studiów na KUL wraz z Bogdanem Borusewiczem i innymi studentami doprowadzili do tego, że nie powstał w tej uczelni Socjalistyczny Związek Studentów Polskich. Sprzeciwili się temu najpierw na wiecu studentów, a następnie interweniowali u prymasa Stefana Wyszyńskiego, który wprowadził zakaz funkcjonowania SZSP na KUL. "Był człowiekiem rzetelnym i bezkompromisowym. Nie kłamał, nie kombinował. Dobrze wiedział, czego chce, i jeśli z czymś się nie zgadzał, wiedział, że jest niegodziwe, to nie ustąpił o włos" - wspomina Krupskiego jeden z lubelskich działaczy opozycyjnych Wojciech Samoliński.

W 1976 r. Krupski uruchomił jeden z pierwszych w Polsce powielaczy. "Pierwsze drukowane na powielaczu komunikaty KOR i pierwsze numery +Zapisu+ (niezależne pismo literackie - PAP) były dziełem Janusza" - wspomina Samoliński. W latach 1977-1988 Krupski był redaktorem niezależnego pisma młodych katolików "Spotkania". Współpracowali z nim m.in. Borusewicz, Samoliński, Janusz Bazydło, Jan Krzysztof Wasilewski, Janusz Drob, a także Józef Ruszar, Jacek Woźniakowski, Tadeusz Chrzanowski, Adam Stanowski; publikowano też zdjęte przez cenzurę teksty Stefana Kisielewskiego. W pierwszym numerze "Spotkań" Krupski pod pseudonimem Janusz Topacz zamieścił tekst programowy pisma. Jak podkreśla Samoliński, zawarte w nim były m.in. stwierdzenia wskazujące na to, że polską racją stanu jest pojednanie i współpraca z narodami Europy Wschodniej oraz osiągnięcie opartego na prawdzie pojednania z narodem rosyjskim. "Pojednanie z Rosją nie było wtedy popularnym postulatem. Przedziwne jest to, że ta katastrofa i ta jego śmierć, wydaje się przybliżać ten cel" - wspominał Samoliński.

Na początku lat 80. Krupski był koordynatorem Sekcji Historycznej Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego, a później działał w Zarządzie Regionu NSZZ "Solidarność" w Gdańsku. Za swoją działalność był represjonowany. W stanie wojennym się ukrywał, w 1982 r. przez blisko dwa miesiące był internowany w Lublinie. W styczniu 1983 r. został porwany w Warszawie przez funkcjonariuszy Samodzielnej Grupy "D" Departamentu IV MSW, z Grzegorzem Piotrowskim na czele, wywieziony do Puszczy Kampinowskiej, oblany żrącą substancją (mieszaniną ługu, fenolu i lizolu) w wyniku czego uległ silnemu poparzeniu i zatruciu.

W 1995 r. sąd w Lublinie za uprowadzenie i dręczenie Krupskiego skazał Grzegorza Piotrowskiego na 2 lata więzienia. Pięciu innych funkcjonariuszy SB oskarżonych w tym procesie, choć uznano za winnych, to - na mocy amnestii z grudnia 1989 r. - postępowanie umorzono. "Nie jest jasne, dlaczego to zrobili, czy chcieli go zabić, czy postraszyć. Uważam to za skandal, że nie wszyscy winni zostali ukarani" - dodał Samoliński.

W 1983 r. Krupski ożenił się z Joanną Puzyną (obecna prezes Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus").

W latach 90. Krupski był szefem wydawnictwa Editions Spotkania, a następnie członkiem kolegium redakcyjnego tygodnika "Spotkania". Pełnił funkcję eksperta nadzwyczajnej sejmowej komisji do zbadania skutków stanu wojennego (1992-1993) i Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej (1993-1995). Od roku 2000 do 2006 sprawował funkcję zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. 19 maja 2006 roku został kierownikiem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Następca Krupskiego na tym stanowisku, Jan Ciechanowski, wspomina Krupskiego jako człowieka, który całe życie poświęcił sprawie walki o to, by Polska była wolna i budowie wolnej Polski - jak powiedział Ciechanowski. "Był człowiekiem niezwykle skromnym, kilkakrotnie odmawiał przyjęcia wysokich odznaczeń państwowych; pełnienie swojej funkcji rozumiał jako służbę" - dodał.

"Służył kombatantom, kilkakrotnie okrążając kulę ziemską, wyjeżdżając do różnych miejsc. Najważniejszy był dla niego kontakt z kombatantami. Nie tylko z prezesami stowarzyszeń, ale z kombatantami" - powiedział Ciechanowski. Dodał, że "największe zainteresowanie Krupskiego budzili kombatanci, żyjący za wschodnią granicą, gdyż im żyje się najtrudniej".

Krupski był doskonałym szefem. Będzie nam go bardzo brakowało - podkreślił.

Janusz Krupski osierocił siedmioro dzieci.(PAP)

ren/dom/ sta/ aszw/ ls/ mow/