Wraz z prezydentem zginęła jego żona Maria i 94 inne ważne dla Polski osoby. Prezydencki samolot runął na ziemię niedaleko wojskowego lotniska pod Smoleńskiem o godz. 8.56. O godz. 8.20 z pokładu samolotu prezydent zadzwonił do brata Jarosława Kaczyńskiego. "Mówił, że wszystko idzie zgodnie z planem, że za kilkanaście minut będą lądować" - relacjonował treść tej rozmowy europoseł PiS Adam Bielan.
W Katyniu prezydent miał wygłosić przemówienie, oddać hołd ofiarom zbrodni sprzed 70 lat. "Katyń stał się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami. Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić" - zamierzał powiedzieć Lech Kaczyński.
Kiedy o godz. 9.54 gubernator obwodu smoleńskiego podał, że nikt nie przeżył katastrofy, media na całym świecie zaczęły informować o śmierci polskiego prezydenta. "Wielki polski patriota" - powtarzali przywódcy światowi, zapewniając o swojej solidarności z Polakami.
Polacy oddawali hołd ofiarom tragedii, w tym prezydentowi, w czasie dziewięciodniowej żałoby narodowej. Tłum przed Pałacem Prezydenckim nie znikał, setki tysięcy obserwowało przejazd konduktu żałobnego z trumną z ciałem Lecha Kaczyńskiego, która do kraju wróciła następnego dnia po katastrofie. Kondukt żałobny do Pałacu Prezydenckiego wjeżdżał przy dźwiękach dzwonów kościelnych, które rozbrzmiały o godz. 17.
Na symbolikę tego momentu zwracali uwagę komentatorzy, że chociaż nikt tego nie planował, trumna z ciałem prezydenta na Krakowskie Przedmieście wracała w Godzinę W. W Powstaniu Warszawskim walczył ojciec Lecha Kaczyńskiego - Rajmund, żołnierz AK. Tradycja powstańcza była bardzo bliska obu braciom Kaczyńskim, a upamiętnienie Powstania niezwykle ważne dla prezydenta. To właśnie dzięki niemu powstało Muzeum Powstania Warszawskiego - inspirujące liczne wydarzenia, dzięki którym pamięć o powstaniu jest żywa także wśród młodego pokolenia.
Tysiące Polaków uczciło pamięć prezydenta i jego żony Marii, przychodząc do Pałacu Prezydenckiego, w którym trumny pary prezydenckiej wystawione zostały na widok publiczny.
Objęcie przez Lecha Kaczyńskiego urzędu prezydenta ukoronowało jego wieloletnią działalność publiczną i karierę polityczną.
Lech Kaczyński należał do polityków związanych z pierwszą Solidarnością. Działalność publiczną rozpoczął w 1977 roku, kiedy za pośrednictwem Zbigniewa Romaszewskiego nawiązał kontakt z KOR-em. Warszawiak z urodzenia (ur. 18 czerwca 1949 roku) w połowie lat 70. wyjechał na Wybrzeże, by napisać doktorat z prawa pracy na Uniwersytecie Gdańskim. Od początku związał się z powstającym w sierpniu 1980 r. na Wybrzeżu Niezależnym Związkiem Zawodowym "Solidarność". Tworzył komisje interwencji związku.
Brał udział w sierpniowym strajku w 1980 roku. Potem był jednym z głównych ekspertów prawnych NSZZ "Solidarność". 13 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, został internowany. Zwolniony po 11 miesiącach, wkrótce został jednym z najbliższych współpracowników Lecha Wałęsy.
Wespół z innymi prawnikami działającymi w podziemnej Solidarności opracowywał dla władz związku raporty na temat prawa w Polsce, przygotowywał też do obrony opozycjonistów wzywanych na przesłuchania. Od stycznia 1986 roku, po aresztowaniu Bogdana Borusewicza, kierował gdańską Regionalną Komisją Wykonawczą. Uczestniczył w przełomowych strajkach w Stoczni Gdańskiej w roku 1988. Brał udział w rozmowach Okrągłego Stołu, w tym w negocjacjach w Magdalence.
Po reaktywowaniu "S" w kwietniu 1989 roku został, jako sekretarz Krajowej Komisji Wykonawczej, najbliższym współpracownikiem Lecha Wałęsy w związku. Wałęsa zwykł wówczas mówić, że gdyby z nim coś się stało, związkiem ma kierować właśnie Kaczyński. W wyborach 4 czerwca 1989 roku startował jako kandydat Komitetu Obywatelskiego i został wybrany na senatora. W 1990 roku został oficjalnym wiceszefem Komisji Krajowej "S", a po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta przez trzy miesiące kierował związkiem jako p.o. przewodniczący Komisji Krajowej.
Podczas III zjazdu "S" w lutym 1991 ubiegał się o fotel przewodniczącego, jako kandydat popierany przez Lecha Wałęsę, ale przegrał z Marianem Krzaklewskim. Po porażce w wyborach na szefa "S" zastąpił Jacka Merkla na stanowisku ministra stanu ds. bezpieczeństwa w Kancelarii Prezydenta. Funkcję tę piastował do listopada 1991 r., gdy Wałęsa usunął ze swej Kancelarii wszystkich działaczy Porozumienia Centrum.
Z listy PC - ugrupowania, którego liderem był jego brat Jarosław Kaczyński - wszedł jesienią 1991 roku do Sejmu I kadencji. W lutym 1992 roku Lech Kaczyński został prezesem Najwyższej Izby Kontroli - funkcję tę pełnił do 1995 roku. W tym samym roku został zarejestrowany jako kandydat na prezydenta, ale ostatecznie zrezygnował z kandydowania. Prezesem NIK był do 1995 roku, reformując tę instytucję.
Na scenę polityczną wrócił w czerwcu 2000 roku jako minister sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. Hasło ostrej walki z przestępczością przysporzyło mu takiej popularności, że w rankingach plasował się na drugim miejscu za ówczesnym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Popularność ta przełożyła się na sukces wyborczy nowego ugrupowania założonego przez braci Kaczyńskich - Prawo i Sprawiedliwość.
W 2002 r. Lech Kaczyński jako kandydat PiS wystartował w wyborach na prezydenta Warszawy. Jego zasługą - poza budową Muzeum Powstania Warszawskiego - było także zorganizowanie w 2004 roku obchodów 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, gdzie hołd powstańcom oddali także przedstawiciele: USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii.
Prezydentem Warszawy był do 23 października 2005 roku, kiedy to, jako kandydat PiS, zwyciężył w wyborach na prezydenta Polski, pokonując w drugiej turze kontrkandydata Donalda Tuska.
W drugiej turze Lech Kaczyński uzyskał 54,04 proc. głosów, a Tusk 45,96 proc. Frekwencja wyniosła 50,99 proc. Został czwartym prezydentem III Rzeczypospolitej, trzecim wybranym w wyborach powszechnych. Zastąpił na tym stanowisku Aleksandra Kwaśniewskiego.
Hasło jego kampanii wyborczej to: "Odwaga i Wiarygodność", z którym szedł do wyborów prezydenckich w Warszawie trzy lata wcześniej. Na finiszu kampanii hasłem kandydata było: "Prezydent IV Rzeczypospolitej - Lech Kaczyński". Swoją wizję IV RP Lech Kaczyński określał jako program "Polski solidarnej, która szuka swoich korzeni w wielkiej potrzebie wspólnoty, która moralnych początków szuka w Sierpniu 80 roku".
W orędziu wygłoszonym w Sejmie po zaprzysiężeniu mówił, że Polska potrzebuje rozliczenia historii, ale też zgody i jedności. Uważał, że w Unii Europejskiej Polska powinna budować koalicję państw z naszego regionu wobec koalicji państw silnych. W 2007 roku na szczycie w Brukseli ze strony polskiej negocjował warunki Traktatu Lizbońskiego. Ale akt ratyfikacji Traktatu podpisał 10 października 2009 roku. Wcześniej wielokrotnie powtarzał, że złoży swój podpis, kiedy Irlandia ratyfikuje Traktat.
W 2008 roku mobilizował międzynarodową opinię publiczną na rzecz Gruzji w jej konflikcie zbrojnym z Rosją. W sierpniu 2008 r. razem z prezydentami: Ukrainy, Litwy, Estonii i premierem Łotwy udał się do Tbilisi, gdzie wspólnie uczestniczyli w wiecu politycznym, udzielając poparcia prezydentowi Gruzji Micheilowi Saakaszwilemu.
Starał się rozwijać dobre relacje ze wschodnimi sąsiadami Polski, szczególnie z Ukrainą i Litwą. Podróże do Wilna i Kijowa były stałym elementem polityki zagranicznej prezydenta.
Stałym elementem była też polityka pamięci. Systematycznie odznaczał czołowych i szarych działaczy przedsierpniowej opozycji i "Solidarności". Kiedy jednak orderem uhonorował prezesa IPN Janusza Kurtykę, kilku z legendarnych działaczy opozycji odznaczenia zwracało, krytycznie oceniając politykę historyczną prowadzoną przez Instytut.
W zakresie polityki zagranicznej, szczególnie uczestnictwa w unijnych szczytach, między prezydentem i rządem Donalda Tuska doszło do sporu kompetencyjnego, którym zajmował się Trybunał Konstytucyjny. W maju 2009 r. TK orzekł, że prezydent jako najwyższy przedstawiciel RP może podjąć decyzję o swoim udziale w konkretnym posiedzeniu Rady Europejskiej, o ile uzna to za celowe, zaś Rada Ministrów ustala stanowisko Polski, które na unijnym szczycie przedstawia premier. Ponadto wyrok stanowił, że udział prezydenta w konkretnym posiedzeniu Rady Europejskiej wymaga współdziałania prezydenta z premierem i właściwym ministrem.
Trudna kohabitacja wiązała się też z zawetowaniem strategicznych dla rządu PO-PSL ustaw, zwłaszcza dotyczących komercjalizacji szpitali czy emerytur pomostowych. W sumie w czasie tragicznie przerwanej kadencji podpisał ponad 500 ustaw, zawetował 18, ok. 20 skierował do TK, podjął 47 inicjatyw ustawodawczych.
W czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego głośny był też jego spór z Lechem Wałęsą. Doszło nawet do rozpoczęcia precedensowego procesu, który Wałęsa wytoczył urzędującemu prezydentowi za to, że ten nazwał go agentem SB (pozew wycofał 13 kwietnia). Okazją do pojednania obu prezydentów miała być 30. rocznica powstania Solidarności - Lech Kaczyński w jednym z wywiadów wyraził nadzieję na wspólne świętowanie "ponad podziałami". Po katastrofie Wałęsa powiedział: "ja już mu wybaczyłem, on nie zdążył mi wybaczyć".
Lech Kaczyński był pierwszym urzędującym polskim prezydentem, który odwiedził synagogę. W grudniu 2008 roku razem z żoną wzięli udział w zapaleniu pierwszej świeczki chanukowej w warszawskiej Synagodze Nożyków.
W marcu 2010 roku delegaci kongresu PiS zaapelowali do Lecha Kaczyńskiego o ponowny start w wyborach prezydenckich. Swoją decyzję miał ogłosić w maju.
W polityce był zwykle kojarzony ze swym bratem. Jarosław twierdził jednak zawsze, że Lech jest od niego bardziej umiarkowany i bardziej "na lewo". Po wygranych wyborach prezydenckich Lech Kaczyński w czasie wieczoru wyborczego zwrócił się do brata: "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania". Marek Jurek cytował kiedyś wypowiedź prezydenta: "Swoją krzywdę wybaczę zawsze. Jarka nigdy".
Lech Kaczyński był też miłośnikiem i profesorem prawa. Jego studentką na Uniwersytecie Gdańskim była m.in. Jolanta Kwaśniewska. Wspominała, że Lech Kaczyński wprowadzał na zajęciach familiarną atmosferę, a po latach doskonale pamiętał nazwiska swoich studentów.
Na Wybrzeżu poznał swoją przyszłą żonę - Marię. W jednym z wywiadów wyznał, że bez sensu zwlekał z oświadczynami, stawiając sobie za cel: najpierw doktorat, później ślub (który ostatecznie wzięli w 1978 roku). Razem z żoną osierocili córkę Martę.
10 kwietnia 2010 r. w drodze do Katynia Lechowi Kaczyńskiemu poza żoną towarzyszyli najbliżsi współpracownicy, a także kapelan prezydencki ks. Roman Indrzejczyk.
Pogrzeb prezydenta odbędzie się w niedzielę 18 kwietnia. Razem z żoną spocznie na Wawelu, w sąsiedztwie krypty Józefa Piłsudskiego. W wywiadach często powtarzał, że gdyby urodził się przed wojną, zapewne należałby do Polskiej Partii Socjalistycznej. A zaraz po zaprzysiężeniu na prezydenta Lech Kaczyński pojechał na Wawel złożyć kwiaty na grobie Piłsudskiego. (PAP)