Eksplozja autobusu z irańskimi pielgrzymami w Damaszku spowodowała w czwartek "dziesiątki ofiar" - poinformowała telewizja Al-Dżazira. Świadkowie mówią, że była to bomba i że jest co najmniej sześciu zabitych i wielu rannych.

Wersji o zamachu bombowym nie potwierdziły dotychczas czynniki oficjalne.

Do eksplozji doszło na "zatłoczonym" przedmieściu syryjskiej stolicy, Sajeda Zainab. Znajduje się tam miejsce pielgrzymek szyitów - sanktuarium poświęcone wnuczce Mahometa. Rejon zajścia otoczyły siły bezpieczeństwa Syrii.

Z relacji świadków wynika, że eksplozja nastąpiła w tylnej części autobusu, który stał na stacji benzynowej. Wśród ofiar są pracownicy stacji. Uszkodzone zostały okoliczne budynki, na ulicach leży szkło z szyb, które powypadały z okien.

Agencja dpa przypomina, że we wrześniu ubiegłego roku w zamachu bombowym w tej samej części Damaszku zginęło 17 ludzi.