Na miejscu są policyjni negocjatorzy i łącznie ok. 100 policjantów - powiedział Gregg Pulver z władz miasta. Porywaczem jest najprawdopodobniej któryś z rodziców.
Pulver poinformował, że o napastniku w szkole usłyszał po raz pierwszy w chwili jej otwarcia, przed godziną 8 rano we wtorek (czasu lokalnego). Nie wiadomo, ile osób przebywało wtedy w budynku, ale zwykle o tej porze jest to ok. 600 osób, w tym 500 uczniów.
Pine Plains znajduje się ok. 150 kilometrów od miasta Nowy Jork.