"Nie będzie rewolucji, statut, który obecnie mamy, swoje możliwości wyczerpał. To jest statut, który powstał w procesie jednoczenia się dwóch środowisk - PiS oraz Przymierza Prawicy (konserwatywnej partii, w skład której wchodzili m.in. Marek Jurek, Kazimierz M. Ujazdowski, Marian Piłka - PAP) i w związku z tym ma pewne specyficzne cechy i trzeba go po prostu zmienić" - mówił J. Kaczyński pytany o kongres na środowej konferencji prasowej.
Dodał jednak, że pewne "znaczące zmiany będą". Wiadomo, że nowy statut ma być o połowę krótszy od dotychczasowego. Jak powiedział PAP sekretarz generalny PiS Jarosław Zieliński, statut ma być "prostszy i jaśniejszy". Żadnych szczegółów zdradzić jednak nie chciał.
Nieoficjalnie posłowie PiS mówią w rozmowach z dziennikarzami, że zmiany nie ominą struktur partyjnych, łącznie z organizacją i nazwami władz naczelnych. W nowym statucie mają się też znaleźć nowe "systemy motywacyjne" wobec członków partii. Z nieoficjalnych rozmów z politykami PiS wynika też, że nowy statut nie przewiduje znaczących zmian w systemie sprawowania partyjnej władzy.
Kilka miesięcy temu media informowały, że J. Kaczyński ma zamiar podczas kongresu "podzielić się władzą" ze strukturami regionalnymi. Polegać miałoby to na tym, że prezes partii nie wskazywałby już osobiście kandydatów na szefów zarządów okręgowych. Na kilka dni przed kongresem politycy PiS nieoficjalnie mówią jednak, że choć zmiany statutu dotyczą wyboru władz regionalnych, nie nastąpi istotna zmiana odnosząca się do wyboru szefów okręgowych zarządów partii (jest ich 40), którzy mają duży wpływ na kształt list wyborczych - partia nie chce bowiem wprowadzać takich zmian na rok przed wyborami samorządowymi.
Zdaniem byłego wiceprezesa PiS Ludwika Dorna (usuniętego z partii w październiku 2008 roku), władza prezesów okręgowych zarządów ulegnie po kongresie osłabieniu i "pod hasłem większej demokratyzacji dojdzie w PiS do zmniejszenia roli grupy, która mogłaby hamować prezesa". Dorn powiedział dziennikarzom w czwartek, że z tego, co wie, zasadnicza zmiana w statucie ma polegać na likwidacji zarządu głównego (czyli tej instancji, która skupia szefów okręgowych zarządów) i przeniesieniu kompetencji zarządu głównego na komitet polityczny.
"Moim zdaniem prezes Jarosław Kaczyński przestraszył się samodzielności własnych nominatów - bo prezesi okręgowi są jego nominatami - którzy już jednak trochę obrośli w piórka i poczuli się mocni w swoich okręgach" - powiedział Dorn.
Dyskusja o potrzebie zmian w funkcjonowaniu PiS pojawiła się już dwa lata temu, kiedy wiceprezesi partii Kazimierz M. Ujazdowski, Ludwik Dorn i Paweł Zalewski zrezygnowali ze swoich funkcji, a potem w końcu rozstali się z PiS. Politycy postulowali zmianę stylu oraz sposobu zarządzania partią. O niezadowoleniu w szeregach partii ze sposobu jej funkcjonowania mówiło się też po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Nieoficjalnie wiadomo, że w środę, przed posiedzeniem komitetu politycznego PiS, J. Kaczyński spotkał się z szefami zarządów okręgowych, z którymi rozmawiał o zmianie statutu.
Ostateczną wersję nowego statutu mają przyjąć delegaci na kongres.