● Popiera pani pomysł wprowadzenia parytetu na listach wyborczych?
– Manuela Gretkowska: Wolałabym, żeby media pytając o parytet, podawały dotyczące tego fakty, bo wtedy rozmówca musi się do nich ustosunkować, a nie odpowiadać na zasadzie widzimisie. A fakty są takie, że w krajach, w których wprowadzono parytet, nastąpił mniejszy lub większy wzrost demograficzny i rozwój gospodarczy, czyli jak mówi większość, cywilizacyjny. To pytanie powinno brzmieć tak: czy jest pan/pani za tym, żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci i lepiej rozwijała się gospodarka.
● A jakie konsekwencje parytet przyniesie Partii Kobiety? Zdaje się, że będą one odwrotne niż w przypadku innych partii. U was 50 procent pań będzie musiało opuścić listy. Skąd weźmiecie tylu mężczyzn, żeby zapełnić wolne miejsca?
– Konsekwencje będą takie same jak na przykład dla PSL, gdzie na listach jest mała liczba kobiet. Po prostu trzeba będzie tych mężczyzn dobrać... na siłę (śmiech).
● Na siłę? Może znalazłoby się jednak kilku, którzy wykazują zdrowy rozsądek i chcą robić karierę w polityce?
– Ja się śmieje. W przypadku innych partii to jest po prostu niechęć do obecności kobiet w polityce. Natomiast Partia Kobiet jest formacją obywatelską. Jej celem jest wzrost gospodarczy i cywilizacyjny kraju. Po prostu trzeba będzie zmienić statut partii i poszukać kandydatów.
Czytaj więcej: Dziennik.pl