24.06. Warszawa (PAP) - Sejm przyjął senacką poprawkę do ustawy medialnej zakładającą, że KRRiT, określając w projekcie budżetu kwotę dla mediów publicznych, nie jest związana żadnym limitem. Posłowie zgodzili się także na poprawkę mówiącą, że wspieranie wartości chrześcijańskich będzie zadaniem mediów publicznych. SLD zapowiada skierowanie tego zapisu do Trybunału Konstytucyjnego.

Od odrzucenia tych poprawek klub Lewicy uzależniał swoje dalsze poparcie dla ustawy, np. w razie ewentualnego weta prezydenta.

Przyjmując w środę jedną z najważniejszych poprawek Senatu do ustawy medialnej, posłowie zdecydowali, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, planując co roku kwotę wydatków na media publiczne, może wpisać w projekcie budżetu państwa dowolną kwotę. Wersja sejmowa ustawy zakładała, że KRRiT musi corocznie wnioskować w projekcie budżetu państwa o kwotę nie mniejszą niż ok. 900 mln zł (czyli tyle, ile wpłynęło w 2007 r. z abonamentu rtv). W obecnym kształcie ustawa w żaden sposób nie pozwala określić ile pieniędzy media publiczne będą dostawały z budżetu w zamian za zlikwidowany abonament.

Do przyjęcia tej poprawki namawiał premier Donald Tusk - przed głosowaniem spotkał się z posłami Platformy, a także z szefem klubu Lewicy Grzegorzem Napieralskim. "Byłoby czymś niemoralnym powiedzieć, że telewizja, która może na różne sposoby zarabiać pieniądze ma zagwarantowane jakieś minimalne minimum i to duże, bo prawie miliard złotych, a inne dziedziny życia, jak np. leczenie dzieci, nie mają takich gwarancji" - powiedział Tusk dziennikarzom przed wejściem na posiedzenie klubu parlamentarnego PO. Dodał, że nie widzi powodu, by telewizja publiczna, jako jedyna instytucja - oprócz wojska - miała mieć zagwarantowane wysokie dochody z budżetu państwa.

Przeciwny poprawce klub Lewicy określili zachowanie PO jako złamanie porozumienia.

Również sejmowa komisja kultury, której pracami kieruje posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska, opowiedziała się przeciwko tej poprawce. Jej szefowa ostatecznie nie wzięła udziału w głosowaniu nad tą poprawką.

"Nie wzięłam (udziału w głosowaniu) dlatego, że jednak staram się być w miarę uczciwa - do wczoraj optowałam za wersją sejmową, w której wypracowaniu mam dużą część (...) Ale z drugiej strony nie mam ochoty głosować przeciwko racjonalnym argumentom rządu" - powiedziała PAP posłanka PO.

Posłowie przyjęli także inną senacką poprawkę, której sprzeciwiała się Lewica, mówiącą, że oprócz wspierania chrześcijańskich wartości, zadaniem mediów publicznych jest też służenie umacnianiu rodziny, propagowanie postaw prozdrowotnych, przeciwdziałanie patologiom społecznym oraz wszelkiej dyskryminacji, a nie - jak uchwalił Sejm - jedynie dyskryminacji ze względu na: rasę, narodowość, wyznanie, płeć i orientację seksualną. Zdaniem szefa SLD Grzegorza Napieralskiego niezgodność tego zapisu z konstytucję jest oczywista. Po głosowaniu uznał, że jego klub został oszukany.

Przyjęcie poprawki dotyczącej wartości chrześcijańskich pozytywnie ocenił natomiast rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch.

Szef TVP Piotr Farfał uznał, że ustawa medialna w obecnym kształcie stawia TVP na straconej pozycji. Jego zdaniem w sytuacji, gdy telewizja publiczna nie może przerywać programów reklamami i nie wiadomo, ile pieniędzy będzie dostawać z budżetu, może zrezygnować z misji.

Z kolei szef Polskiego Radia Robert Wijas uważa, że środowa decyzja Sejmu ws. finansowania mediów publicznych nie przesądza, czy pieniędzy będzie dość, czy nie. Podkreślił, że dla radia najważniejsze jest stabilne finansowanie.

Według wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego argumenty, jakie premier przedstawił na posiedzeniu klubu PO przed głosowaniem, wskazujące, że w czasie kryzysu nie można gwarantować stałej kwoty z budżetu państwa dla mediów publicznych, były mocne. Jego zdaniem również na gruncie moralnym trudno uzasadnić zapisanie niezmienności wydatków w przypadku mediów publicznych, podczas gdy gdzie indziej będzie się szukało cięć.

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski uważa, że zniesienie abonamentu rtv oznacza w zasadzie likwidację mediów publicznych. Jego zdaniem, likwidacja abonamentu w sytuacji deficytu budżetowego jest rozwiązaniem fatalnym. Dodał, że PSL jako jedyna partia dotrzymała umowy ws. głosowania nad senackimi poprawkami do ustawy medialnej.

Zdaniem posłanki Prawa i Sprawiedliwości Elżbiety Kruk przygotowana przez rząd ustawa medialna "kwalifikuje się do Trybunału Konstytucyjnego". Pytana dlaczego PiS wstrzymało się od głosowania nad senacką poprawką dotyczącą finansowania mediów publicznych z budżetu państwa, oceniła: "ustawa zarówno w kształcie w jakim wyszła z Sejmu, jak i po poprawce Senatu, nie gwarantuje środków publicznych dla mediów publicznych".

Przygotowana wspólnie przez PO, PSL i SLD ustawa likwiduje z dniem 1 stycznia 2010 r. istniejący od momentu powstania polskiej radiofonii system abonamentowy. W zamian wprowadza się finansowanie mediów publicznych przez budżet państwa. Co roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wnioskować ma w projekcie budżetu o dowolną kwotę na media publiczne, jednak ile naprawdę dostaną TVP i Polskie Radio zdecyduje parlament uchwalając ustawę budżetową. Nowy system finansowania - kwalifikowany jako pomoc publiczna - będzie musiał uzyskać zgodę Komisji Europejskiej.

Teraz ustawa trafi do prezydenta, który może ją podpisać, zawetować, lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Co ciekawe skierowania ustawy do Trybunału nie wykluczył w trakcie głosowań jeden z autorów ustawy - klub Lewicy. SLD oburzyło bowiem przyjęcie (przy wsparciu 94 posłów PO) poprawki o wartościach chrześcijańskich.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak nie chciał w rozmowie z PAP mówić o przyszłej decyzji prezydenta w sprawie ustawy medialnej. Jak powiedział, jeszcze za wcześnie, by mówić na ten temat.(PAP)

akw/ pz/ mow/