"Chcę bardzo stanowczo i z całym przekonaniem powiedzieć, iż chcę ograniczyć - najlepiej byłoby wyeliminować, ale jestem realistą - więc ograniczyć do absolutnego minimum przypadki, kiedy przedsiębiorcy, ludzie gospodarki wykorzystują swoją pozycję polityczna do załatwiania interesów" - powiedział Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.
Zapowiedział jednocześnie, że intencją i zadaniem rządu jest pomoc polskim przedsiębiorcom, aby nie byli ofiarami nieuczciwej konkurencji.
Według premiera, jeśli ktoś trafia do polityki, działając w gospodarce, będąc przedsiębiorcą, czy właścicielem firmy i wykorzystuje politykę do załatwienia lepszej pozycji dla swojej firmy, działa przeciwko przedsiębiorcom.
"Jeśli szukamy dzisiaj sposobów na wyeliminowanie tego typu praktyk to po to, by chronić przedsiębiorców, którzy w przygniatającej większości nie mają takiej możliwości" - zaznaczył Tusk.
"Sprawę senatora Misiaka traktuję jako istotny z punktu widzenia przyszłości Polski precedens"
Dodał, że sprawę senatora Tomasza Misiaka traktuje jako istotny z punktu widzenia przyszłości Polski precedens.
Misiak - tydzień temu w atmosferze skandalu zrezygnował z członkostwa w Platformie. Media relacjonowały, że jego firma miała realizować kontrakt na mocy specustawy stoczniowej, nad którą pracował. Misiak zaprzeczał, ale z partii odszedł, gdyby tego nie zrobił, zostałby z niej wyrzucony.
W reakcji na sprawę Misiaka Platforma zapowiedziała stworzenie spisu posłów i senatorów, którzy zarabiają na działalności gospodarczej.
Tusk podkreślił, że na razie nie ma powodu sądzić, iż w sprawie Misiaka zostało złamane prawo. Ale - jak dodał - "tym ważniejsze jest ograniczenie możliwości działania tych, którzy nie łamiąc prawa wykorzystują politykę pośrednio lub bezpośrednio dla własnej firmy".
Jak zaznaczył premier, to oni "najboleśniej" godzą nie tylko w poczucie przyzwoitości i zwykłej sprawiedliwości, ale też osłabiają szanse swoich konkurentów, innych przedsiębiorców. Zwrócił uwagę, że jest jednym z ostatnich ludzi w Polsce, który chciałby pogorszyć sytuację polskiego przedsiębiorcy.
"Rozumiem, iż jego stanowisko budzi emocje, ale zdania nie zmienię"
Premier - jak przyznał - rozumie, iż jego stanowisko budzi emocje. Zapowiedział jednak, że zdania nie zmieni. W ubiegłym tygodniu zapowiedział, że będzie oczekiwał od parlamentarzystów PO pozbycia się posiadanych udziałów i akcji.
"Będziemy szukali rozwiązań, które ograniczą do minimum możliwości działania ocierającego się o prawo, a łamiącego poczucie przyzwoitości" - oświadczył Tusk.
Podkreślił, że w Polsce zbyt dużo doświadczyliśmy złych rzeczy i dlatego oczekiwałby od parlamentarzystów PO "bardzo głębokiej i etycznej refleksji na ten temat, a nie nerwowego reagowania, tylko dlatego że się ma taką, a nie inną pozycję".
Premier apelował także do wszystkich parlamentarzystów, by zanim się zaczną publicznie wypowiadać na ten pozbycia się akcji i udziałów, zastanowili się co można wspólnie zrobić, by przedsiębiorca-polityk nie był "postacią dwuznaczną".
"Dzisiaj w Polsce nie tylko po ostatnim zdarzeniu przedsiębiorca-polityk brzmi dwuznacznie; trzeba znaleźć regulacje, sposoby, zbudować kodeks działania, który tę sytuację zmieni" - zaznaczył.
"Obawiam się, że nie we wszystkich klubach znajdziemy naśladowców"
Tusk zapowiedział, że rząd podejmie prace, by stworzyć regulację dotyczące funduszu powierniczego, gdzie będzie można przekazać udziały i akcje na czas sprawowania funkcji politycznych, w tym parlamentarnych.
Jak mówił, będzie oczekiwał od parlamentarzystów PO, aby do czasu postania tej regulacji zbyli lub przekazali swoje udziały i akcje. Dodał przy tym, że może się tego domagać, ale nie może tego nakazać.
Premier pytany, czy w związku z jego oczekiwaniem wobec parlamentarzystów PO, by pozbyli się akcji i udziałów, nie obawia się buntu, odparł, że wyklucza taką możliwość. "Obawiam się, że nie we wszystkich klubach znajdziemy naśladowców" - mówił.
"Dla mnie jest zupełnie zrozumiałe, że niektórzy - nie dlatego, żeby mieli złe intencje, tylko z racji przyzwyczajenia do firmy i do własnej dotychczasowej roli - będą mieli dyskomfort, ale na tym polega nasza praca, by pokonywać tego typu przeszkody" - zaznaczył premier.
Jak mówił, gdyby nie przypadki lobbowania własnych interesów przez parlamentarzystów, czy innych polityków, nie byłoby rozmowy na ten temat.
Premier podkreślił, że są dwie metody, które mogą wyeliminować takie sytuacje i obie należy zastosować. "Pierwszą są regulacje, które obniżą zagrożenie, zmniejszą pole zagrożenia, a drugie to próba dyscyplinowania" - mówił.
Tusk powiedział, że z zadowoleniem przyjął inicjatywę klubu PO, by powstał zespół stale monitorujący zagrożenie konfliktu interesu w sytuacji, kiedy poseł pracuje nad ustawami. "Dobrze będzie, aby możliwie pełna jawność była także sposobem na wykluczenie konfliktu interesów" - zaznaczył.
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zapowiedział dziś, że w klubie powstanie zespół, który będzie sprawdzał, czy w pracy konkretnego posła lub senatora może zachodzić konflikt interesów pomiędzy działalnością w parlamencie i poza nim.