Demonstranci zebrali się pod ambasadą Indii, a następnie przeszli na Trafalgar Square, który w ostatnich tygodniach regularnie jest sceną weekendowych protestów.

Demonstracje polityczne są zwolnione z obowiązującego w Wielkiej Brytanii z powodu epidemii Covid-19 zakazu zgromadzeń powyżej sześciu osób, ale tylko jeśli organizatorzy uzyskają zgodę władz, której warunkiem jest przestrzeganie wytycznych i przedstawienie oceny ryzyka. Tymczasem jak wynika z informacji policji i relacji świadków, uczestnicy protestu nie zachowywali dystansu społecznego i niewiele osób miało zasłonięte twarze.

"Stolica pozostaje w środku pandemii. Ważne jest, abyśmy wszyscy odegrali swoją rolę w walce z Covid-19" - oświadczył komendant policji Paul Brogden. Jak poinformowała policja, cztery z 13 aresztowanych osób już zwolniono po nałożeniu na nie grzywien.

Reklama

W Indiach dziesiątki tysięcy rolników protestuje przeciwko trzem ustawom, które według rządu mają zreformować przestarzałe procedury zamówień publicznych i dać rolnikom więcej możliwości sprzedaży swoich produktów. Rolnicy obawiają się jednak, że uchwalone we wrześniu prawo ostatecznie zlikwiduje indyjskie rynki regulowane i spowoduje, iż rząd przestanie kupować pszenicę i ryż po gwarantowanych cenach, pozostawiając ich na łasce prywatnych nabywców.

Mieszkające w Wielkiej Brytanii osoby pochodzenia indyjskiego wciąż utrzymują silne więzi z krajem. Według ostatniego spisu powszechnego, który odbył się w 2011 roku, w Wielkiej Brytanii mieszkało wówczas niespełna 1,5 miliona osób mających indyjskie korzenie, co stanowiło 2,3 proc. populacji.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)