Milicjant przy urnie, czyli jak się fałszuje białoruskie wybory [OPINIA]

Białoruś
BiałoruśShutterStock
5 sierpnia 2020

Przy wszystkich wyborach na Białorusi niezmiennie (i nie bez racji!) mówi się o fałszerstwach mających miejsce w toku głosowania i liczenia głosów, rzadko jednak pokazując dowody tego procederu. Odróżnia to białoruskie wybory od tych w Rosji, po których do internetu trafiają setki filmów z dowodami fałszerstw. W dużym stopniu jest to wynik zamknięcia białoruskiego systemu wyborczego na zewnętrzną kontrolę. Miejscowym obserwatorom utrudnia się obserwację, a w samych komisjach zabronione jest wykorzystywanie kamer.

Władze zabezpieczają się przed kontrolą dzięki wprowadzonym do systemu wyborczego bezpiecznikom, które sprawiają, że tamtejsze wybory różnią się od tych przeprowadzanych w innych krajach europejskich. Od lat wybory są prowadzone w systemie sześciodniowym (pięć dni głosowania wcześniejszego i jeden zwykłego), a urna wyborcza obsługująca przez pięć dni głosowanie przedterminowe jest pilnowana nocą przez milicję, co sprawia, że kontrola nad nią jest iluzoryczna. Członkami komisji wyborczych, zarówno obwodowych, w których ma miejsce głosowanie, jak i tych wyższego stopnia, do których oddawane są protokoły głosowania, nie są reprezentanci komitetów wyborczych, jak w Polsce, lecz w większości członkowie prorządowych organizacji oraz pracownicy budżetówki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.