Ministerstwo Finansów na jesieni ma przejąć zarządzanie pieniędzmi unijnymi. Tę zmianę może zablokować Komisja Europejska, z którą Polska i tak ma chłodne relacje.
W PiS trwają analizy dotyczące ostatecznego kształtu rekonstrukcji gabinetu Mateusza Morawieckiego. Jak wynika z informacji DGP, nad koncepcją pracuje trzech polityków ‒ po jednym z każdego ugrupowania wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy (czyli PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski). Chodzi o to, by już na etapie roboczym ‒ przed przedłożeniem propozycji dla Nowogrodzkiej ‒ wypracować kompromis w sprawie równowagi koalicyjnej. ‒ Na razie dyskusje mają charakter strukturalny, nie rozmawiamy jeszcze o nazwiskach ‒ zastrzega jeden z rozmówców znający przebieg prac.
Jeden z dyskutowanych wariantów dotyczy zarządzania funduszami europejskimi w Polsce. Dziś odpowiada za to Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR), kierowane przez Małgorzatę Jarosińską-Jedynak. Jedną z poważnie rozważanych opcji jest jego likwidacja i przeniesienie tych kompetencji do Ministerstwa Finansów (MF). Pytanie jednak, czy taki zabieg będzie możliwy.
Reklama
‒ W kontekście wdrażania funduszy unijnych MF jest instytucją audytową, a MFiPR instytucją zarządzającą. Łączenie takich instytucji w jedną może nie spodobać się Komisji Europejskiej. Mogą pojawić się zarzuty, że jeden resort kontroluje samego siebie ‒ zwraca nam uwagę jeden z rozmówców. Jak dodaje, wcześniej Mateusz Morawiecki funkcjonował jako minister rozwoju i funduszy, ale wiązało się to z jego nadzorem nad dwoma osobnymi resortami, a nie ich połączeniem.
Alternatywny wariant związany z MFiPR dotyczy jego połączenia z Ministerstwem Rozwoju. Tu jednak część naszych rozmówców zwraca uwagę, że politycznie oznaczałoby to duże wzmocnienie Jadwigi Emilewicz lub generalnie ‒ gowinowców. A to może budzić opory części polityków Zjednoczonej Prawicy. ‒ Sytuacja może się zmienić, jeśli Jadwiga Emilewicz przejdzie z Porozumienia do PiS ‒ diagnozuje nasz rozmówca.

Reklama
Według informacji DGP rząd będzie się składał z 12 resortów
Zmiany w zakresie zarządzania funduszami skomplikować może też to, że aktualnie Polska przygotowuje się do korzystania z unijnych środków pochodzących z Funduszu Odbudowy (o wartości 750 mld euro). W dużej mierze to MFiPR koordynuje przygotowania, zbierając aktualnie propozycje inwestycji i projektów, które mogłyby być zrealizowane z dofinansowaniem pieniędzmi z funduszu. MFiPR chce już po wakacjach przesłać Komisji Europejskiej pierwszy projekt Krajowego Planu Odbudowy i rozpocząć nieformalne rozmowy. ‒ Z regulacji unijnych wynika, że formalnie taki plan może zostać przedstawiony KE od 15 października 2020 r. do 30 kwietnia 2021 r. ‒ podaje MFiPR.
Nasi rozmówcy z PiS przekonują, że na dziś najbardziej prawdopodobna liczba resortów po zmianach to 12 (zamiast dzisiejszych 20). Jak już pisaliśmy, miałby to być efekt m.in. połączenia resortów: klimatu i środowiska oraz edukacji narodowej oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Do tego wciąż podtrzymywana jest wersja o likwidacji mniejszych, wyspecjalizowanych ministerstw. W tym kontekście najczęściej wymienia się Ministerstwo Cyfryzacji, którego kompetencje mogłaby przejąć Kancelaria Premiera. Niepewne są też losy Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Z kolei sport mógłby przejąć nowy resort zajmujący się oświatą. ‒ Dziś Ministerstwo Sportu bardziej przypomina departament jakiegoś resortu niż rzeczywiste ministerstwo. Nie ma sensu go utrzymywać ‒ przekonuje nasz rozmówca z rządu. Wciąż nie wiadomo, co może się stać z Ministerstwem Infrastruktury i jego szefem. ‒ Andrzej Adamczyk zapewne dalej będzie ministrem, ale niekoniecznie od infrastruktury ‒ zdradza nasze źródło.
Jak dodaje, na dziś pod kątem strukturalnym i personalnym bezpieczne są takie resorty jak MSWiA, MON czy Ministerstwo Sprawiedliwości. Ministerstwem Finansów dalej ma zarządzać jego obecny szef Tadeusz Kościński. Chyba że zostanie szefem EBOiR. Tu informacje są sprzeczne ‒ część rozmówców mówi, że Polska ma szanse na ten fotel z uwagi na wewnętrzne parytety. Ale są też głosy przeciwne.
Pytanie również, co dalej z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim. ‒ On jeszcze przed pandemią sygnalizował chęć odejścia z rządu. Potem jednak przyszedł koronawirus i źle by wyglądało, gdyby w takim czasie minister zdrowia składał rezygnację. Teraz jest namawiany, by został, ale nie wiem, jaka będzie ostateczna decyzja ‒ mówi polityk PiS. Sam Szumowski, pytany m.in. o to przez DGP (więcej w wywiadzie z ministrem zdrowia na str. 6), twierdzi, że na razie nigdzie się nie wybiera.
W ramach rekonstrukcyjnych przetasowań może dojść do jeszcze dwóch istotnych zmian. Nieoficjalnie mówi się, że zmagający się z trudnymi przeobrażeniami w branży górniczej minister aktywów państwowych Jacek Sasin chętnie pozbyłby się górnictwa na rzecz np. Ministerstwa Klimatu. Pytanie tylko, czy ktokolwiek zgodzi się wziąć tak trudny temat, który w szeregach PiS traktowany jest jako gorący kartofel. ‒ Owszem, mówiliśmy, że węgiel jest naszym atutem i gwarantem bezpieczeństwa energetycznego. Mówiliśmy, że polityka odchodzenia od górnictwa jest błędna. Dziś musimy przewartościować twierdzenia w związku z tym, co się wokół nas dzieje. Nie możemy na to zamykać oczu, szczególnie wobec naszego osamotnienia w UE w kwestiach węglowych ‒ mówił nam wczoraj w wywiadzie Jacek Sasin.
Druga zmiana może dotyczyć nadzoru nad Lasami Państwowymi. Dziś podlegają ministrowi środowiska Michałowi Wosiowi, związanemu z Solidarną Polską, ale spekuluje się o możliwości przeniesienia lasów pod skrzydła Ministerstwa Aktywów Państwowych.