Władysław Kosiniak-Kamysz otrzymał 2,6 proc. głosów – wynika z niedzielnego exit pollu. Polaryzacja jest silniejsza niż nam się wydawało – tłumaczył kandydat ludowców.

W niedzielnym wyścigu prezydenckim znowu górę wziął podział, a Kosiniakowi-Kamyszowi z jego konsekwentnie budowanym wizerunkiem polityka kompromisu nie udało się dotrzeć do wyborców.

Kandydat PSL nie ukrywał rozgoryczenia. – Finał osobiście nie daje mi satysfakcji – podkreślał. – Wierzę, że jeszcze kiedyś przed wami stanę, chociaż nie wiem, w jakiej roli, ale wtedy zwycięży Polska, która jest wspólną sprawą – mówił prezes ludowców. Sam jednak nie zamierza rezygnować ze stanowiska prezesa ugrupowania i – jak zapowiadał – wystartuje w kolejnych wyborach na tę funkcję.