Na krótką chwilę tematem kampanii stały się inwigilacja, prywatność i cyberbezpieczeństwo. Wszystko przez zainteresowanie oprogramowaniem szpiegowskim stosowanym przez polskie organy ścigania. Temat przeminął, wyzwania pozostały.
Cyberbezpieczeństwo jest szerokim zagadnieniem. Dziwi zatem, że temat rzadko jest w Polsce rozważany na poważnie. Dziś to głównie dziedzina technologii, polityki technologii i polityki bezpieczeństwa, ale cyberbezpieczeństwo oddziałuje też na gospodarkę, biznes, infrastrukturę krytyczną, bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, wojsko, a nawet stosunki międzynarodowe. Podczas wrześniowej sesji prac grupy roboczej w ONZ Polska wyraziła opinię, że nie potrzeba nowych między narodowych traktatów stabilizujących bezpieczeństwo w kontekście ryzyka cyberataków. Szeroki zakres tematyczny w połączeniu z szybką ewolucją problemów może wywołać zawroty głowy nawet wśród ekspertów.
Rozpoczynając prace nad stanem krajowego cyberbezpieczeństwa w 2010 czy nawet 2014 r., byłoby nam łatwiej osiągnąć dobrą pozycję na skalę światową. Dziś jest to już gonitwa. Bez kompleksowego i strategicznego podejścia nadrabiać będzie coraz trudniej. Negatywne konsekwencje mogą stać się społecznie odczuwalne w terminie średniookresowym. Dobrze, że w upływającej kadencji Sejmu rękawica została podjęta. Powstały strategie, plany inwestycyjne, programy badawcze. W większości w resorcie cyfryzacji.