Mińsk dąży do zniesienia amerykańskich sankcji i uzyskania licencji eksportowej na zakup ropy z USA.
Reklama
Białoruska firma państwowa wynajęła amerykańskiego lobbystę, który ma pracować nad ograniczeniem sankcji wobec tego kraju tak, aby Mińsk mógł kupować ropę naftową z USA. To efekt problemów z jakością ropy z Rosji, które wiosną kosztowały Białoruś setki milionów dolarów, i politycznych nacisków Kremla.
Jak podała amerykańska rozgłośnia RFE/RL, Biełaruskaja Naftawaja Kampanija (BNK) skontaktowała się z Davidem Gencarellim, lobbystą z 30-letnim doświadczeniem. Jak zapisano w Akcie rejestracji agentów zagranicznych – obowiązkowym dla lobbystów pracujących na rzecz klientów spoza USA – Gencarelli ma pomóc w uzyskaniu licencji Departamentu Skarbu na zakup ropy. Za swoje usługi dostanie 60 tys. dol. Gencarelli do końca października ma odbyć w tej sprawie serię spotkań z amerykańskimi urzędnikami.
Gdyby mu się udało, Mińsk mógłby sprowadzać ropę przez porty bałtyckie lub czarnomorskie. Amerykanie nałożyli na Białoruś sankcje za sfałszowanie wyborów prezydenckich w 2006 r., w których z Alaksandrem Łukaszenką mierzył się m.in. Alaksandr Milinkiewicz. Później ograniczenia handlowe były poszerzane i na czarną listę trafiły niektóre państwowe firmy energetyczne. W 2015 r. częściowo je zawieszono w zamian za pomoc Mińska w osiągnięciu rozejmu na ukraińskim Zagłębiu Donieckim.
Prezydent Łukaszenka zainteresował się też zakupami surowca z Kazachstanu. – W tym roku z grubsza zakończymy modernizację rafinerii. Dlatego chcielibyśmy zaktywizować rozmowy o dostawach kazachskiej ropy na Białoruś – mówił szef państwa na majowym spotkaniu z ambasadorem Kazachstanu Jermuchametem Jertysbajewem. Wiceszef BNK Siarhiej Hryb wspominał też o ropie azerskiej, nigeryjskiej i saudyjskiej jako możliwych alternatywach.
BNK, na rynkach zagranicznych znana też jako Bel Oil, jest eksporterem produktów ropopochodnych (roczna sprzedaż za granicę to ok. 11 mln ton), powiązanym z paliwowym Biełnaftachimem. Jej wyroby trafiają także do Polski. W ostatnich tygodniach firma musiała ograniczyć sprzedaż.
– Kiedy maleje produkcja, zmniejsza się wolumen eksportu. Jak wcześniej podawał Biełnaftachim i wicepremier (Uładzimir Siamaszka – red.), eksport jest zmniejszany, by pokryć potrzeby rynku wewnętrznego Republiki Białorusi – mówił Siarhiej Hryb, cytowany przez Biełsat. Dostawy z Rosji spadły, bo trzeba było przejściowo wyłączyć ropociąg Przyjaźń, który na długości 1400 km został zabrudzony chlorkami organicznymi.
– Białorusini chcą mieć alternatywę, będącą raczej formą argumentu mówiącego: „Jeśli obetniecie nam subsydia, będziemy kupować ropę od Amerykanów” – tłumaczył w rozmowie z RFE/RL Jeff Mankoff, specjalista ds. Rosji z Center for Strategic and International Studies w Waszyngtonie. Moskwa zwiększa naciski na Mińsk, by ten przyspieszył procesy integracyjne, grożąc mu właśnie ograniczeniem dotacji energetycznych, które przez lata pomagały Łukaszence stabilizować gospodarkę.
Już wcześniej zdarzało się, że Mińsk w obliczu nacisków nawiązywał podobne relacje z innymi państwami. W 2013 r. sprowadzano ropę drogą morską z Wenezueli, a w latach 2016–2017 – drogą lądową z Kazachstanu przez Rosję. Nigdy jednak nie było mowy o ropie z USA.