Co mają wspólnego Donald Trump i Clint Eastwood?

Donald Trump
Donald TrumpShutterStock
13 listopada 2018

Pierwszą rzeczą, jaka przychodzi na myśl przy tak postawionym pytaniu, jest oczywiście związek z Partią Republikańską. Trump z jej ramienia został prezydentem; sympatii do GOP (Grand Old Party; zwyczajowa nazwa ugrupowania) nie krył też nigdy Eastwood. Do tego stopnia, że na krajowym zjeździe partyjnym w 2012 r. wystąpił nawet jako jeden z głównych mówców, przeprowadzając legendarny już wywiad z wyimaginowanym Obamą (złośliwi powiedzą po prostu: „z krzesłem”).

Ale panów łączy też coś innego: film „Władza absolutna”. Ten polityczny thriller z 1997 r. obsadza Eastwooda w roli włamywacza, który niechcący staje się świadkiem morderstwa kochanki prezydenta USA – zdarzenia, które po wyjściu na jaw przeorałoby scenę polityczną w Waszyngtonie. Sprawa kryminalna staje się pretekstem do zadania pytań o charakter prezydenckiej władzy w USA, jej granice i o to, czym jest sprawiedliwość.

I to właśnie te pytania łączą poprzez film Eastwooda z Trumpem. Wiele bowiem wskazuje na to, że wokół nich wkrótce będzie się toczyć w USA wielka debata, a może nawet polityczna wojna.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.