Nasze otoczenie geopolityczne nie jest przyjazne, więc południowy korytarz współpracy jest bardzo ważny – mówi Michał Patryk Sadłowski, ekspert Forum Prawo dla Rozwoju
Trójmorze to obecnie jeden z głównych projektów polskiej polityki zagranicznej, z którym związane są silne nadzieje. Mniej więcej od roku postępuje wyraźna zmiana koncepcji współpracy i zaczęto forsować go jako projekt o charakterze gospodarczo-inwestycyjnym. Według mnie to dobre zagranie.
Bez efektywnej współpracy gospodarczej trudno jest realizować regionalne projekty polityczne. Poza tym od jakiegoś czasu zauważalna jest rosyjska narracja, która wskazuje, że na fali wzrostów gospodarczych odżywają w Polsce nastroje imperialne, co jest oczywiście nonsensem. Taka narracja pojawia się w Czechach, na Słowacji, w Bułgarii, Estonii, na Litwie, Łotwie i Węgrzech. Dlatego tak istotne było przeformułowanie koncepcji, żeby pozbyć się posądzenia o imperializm. W tzw. starej Europie również spoglądają na projekt Trójmorza z nieufnością. Myślę, że motorem zmiany była pierwsza wizyta Trumpa w Polsce.
Rodzą się nowe kontakty w ministerstwach. W resorcie sprawiedliwości zaplanowano spotkanie w ramach wydarzenia „Forum Prawo dla Rozwoju” z szefami resortów sprawiedliwości innych krajów regionu Trójmorza. Takie spotkania są koniecznie dla budowy zaufania i wytyczania nowych, konkretnych obszarów współpracy.
W ostatnich dniach odbył się bardzo ważny szczyt w Bukareszcie. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wszystkich państw, które są objęte koncepcją Trójmorza, ale także państwa postronne w charakterze obserwatorów, jak USA – obecne na drugim już szczycie trójmorskim, a po raz pierwszy pojawili się przedstawiciele Niemiec i Komisji Europejskiej.
Z jednej strony państwa naszego regionu są dla Niemców rynkami zbytu i jest naturalne, że chcieliby je kontrolować. Z drugiej strony widzą chęć przyspieszonej modernizacji i dorównania państwom starej Europy. Dostrzegają potencjał integracyjny.
Stany Zjednoczone i Niemcy rozchodzą się politycznie. Niemców niepokoi kwestia energetyczna, czyli blokowanie Gazociągu Północnego. Amerykanie mają swoje koncepcje sprzedaży towarów, w tym swojego gazu. Wiedzą, że Trójmorze trudno będzie ubrać w płaszcz instytucjonalny – że będzie to raczej struktura umowna, być może połączona jakimiś wspólnymi budżetami. USA widzą w tym szansę na zdobycie bezpiecznego i – co ważne – wiernego i zaufanego przyczółku w Europie Środkowo-Wschodniej.
Oczywiście. Z jednej strony mamy rynek i dominację niemiecką, z drugiej strony kraje niestabilne i zmagające się z wojną (jak Ukraina), będąca na styku Zachodu i Wschodu Białoruś… Co najważniejsze, u naszych granic znajduje się regionalne mocarstwo atomowe z ambicjami globalnymi, jakim jest Rosja. Nasze środowisko nie jest przyjazne, więc południowy korytarz współpracy jest bardzo ważny. Trójmorze może wzmocnić nas w UE.
Trójmorze jest doskonałą płaszczyzną do kontynuowania projektu Bramy Północnej i dalszego uniezależniania się od Rosji. Jeśli Polska zdoła dywersyfikować surowce, to może stać się hubem. Państwa regionu mogą od nas kupować i dla USA to jest istotne.
– Naturalnie. Polska jest największym krajem regionu i pełni funkcję państwa granicznego UE od strony wschodu, stąd istnieje stała konieczność przeciwdziałania przestępczości. Wypracowanie wspólnych przepisów jest szczególnie ważne w przypadku np. zwalczania mafii gospodarczych, czyli firm wyłudzających podatek VAT.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu