Lęk przed nowym ambasadorem. To będą ciężkie czasy dla relacji Łukaszenki z Kremlem

Białoruś Łukaszenka
Białoruś Łukaszenka ShutterStock
1 sierpnia 2018

Białoruś boi się, że pułkownik Babicz to zwiastun ciężkich czasów dla relacji Łukaszenki z Kremlem.

Po piłkarskich mistrzostwach świata Moskwa przykręca śrubę swojemu jedynemu europejskiemu sojusznikowi Alaksandrowi Łukaszence. Mińsk nie chce się zgodzić na przyjęcie nowego ambasadora Rosji, obawiając się, że za nominacją Michaiła Babicza kryją się groźne dla białoruskiej suwerenności plany Kremla. Pojawiają się głosy, że Władimir Putin może wysunąć nowe żądania podczas planowanego wkrótce spotkania ze swoim białoruskim kolegą w Soczi.

Michaił Babicz to pełnomocnik prezydenta Putina w Nadwołżańskim Okręgu Federalnym. Ale to nie ta funkcja sprawiła, że gdy pojawiły się spekulacje, iż może zostać kierownikiem placówki w Mińsku, Białorusini poczuli się zagrożeni. Nigdy wcześniej ambasadorem nie był przedstawiciel struktur siłowych. Babicz jest pułkownikiem wojsk powietrzno-desantowych w stanie spoczynku, a służbę w latach 1986–1995 pełnił w wojskach KGB i jego następców. W latach 2002–2003 był premierem dopiero co podbitej Czeczenii.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.