Fortuno oświadczył, że zwolnienia obejmą wszystkich pracowników niezwykle rozbudowanego systemu instytucji państwowych i publicznych, z wyjątkiem policjantów i nauczycieli. Rozpoczną się 1 lipca, wraz z nowym rokiem finansowym.

Dodał, że nowe podatki będą niezbędne aby zwiększyć dochody wyspy, która przeżywa już trzeci rok recesji i to mimo spodziewanych 5 mld dol. pomocy, jakie Portoryko ma otrzymać w ramach programu ożywienia gospodarki prezydenta Obamy.

Rząd jest największym pracodawcą w Portoryko zatrudniając ok. 218 tys. osób, czyli 21 proc. całej siły roboczej.

Ekonomiści już dawna zalecali zmniejszenie tej armii i związanych z nią wydatków budżetowych. Ocenia się, że deficyt budżetowy wyspy wynosi obecnie 3,2 mld dol.

"Państwo jest po prostu zbyt duże i wydaje za dużo" - powiedział Fortuno. Dodał, że Portoryko stoi w obliczu najgorszego kryzysu finansowego od dziesięcioleci i nie podjęcie natychmiastowych środków zaradczych wtrąci gospodarkę w depresję.

Gubernator przyznał, że "plan jest bolesny" i zapowiedział zmniejszenie swojej własnej rocznej pensji wynoszącej 70 tys. dol. o 10 proc. Uposażenie członków gabinetu ma być zmniejszone o 5 proc. (PAP)

jm/

2711