26.2. Paryż (PAP) - Francuskie banki Banque Populaire i Caisse d'Epargne, dotknięte w zeszłym roku rekordowymi stratami, oficjalnie ogłosiły w czwartek swoją zapowiadaną od pewnego czasu fuzję. Wybrały także prezesa skonsolidowanej firmy, którym zostanie mimo wątpliwości etycznych Francois Perol, bliski współpracownik prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.
W wyniku połączenia dwóch instytucji powstanie drugi co do wielkości, po Credit Agricole, bank we Francji. Nowa instytucja będzie miała 100 tysięcy pracowników i 35 milionów klientów.
Państwo wniesie do kapitału nowego banku 5 mld euro. To kolejna pomoc państwowa dla obu banków, gdyż w ubiegłym roku otrzymały już one w formie pożyczek 2 mld euro.
W ubiegłym roku Banque Populaire poniósł straty w wysokości 468 mln euro, a Caisse d'Epargne ponad 2 mld euro.
Kierownictwo obu grup bankowych we wspólnym komunikacie potwierdziło przygotowywany już od jesieni ubiegłego roku mariaż. W praktyce nowy bank, którego nazwa nie jest jeszcze znana, zacznie działać od połowy tego roku.
Banque Populaire i Caisse d'Epargne mianowały na stanowisko prezesa skonsolidowanej spółki Francois Perola, doradcę ekonomicznego prezydenta Sarkozy'ego piastującego obecnie stanowisko zastępcy sekretarza generalnego Pałacu Elizejskiego.
Jak podają media, otoczenie francuskiego prezydenta przyczyniło się w decydującym stopniu do sfinalizowania fuzji i do wybrania kierującej nowym bankiem osoby.
Nominacja na szefa banku wysokiego urzędnika kancelarii prezydenta, a zwłaszcza tryb tego powołania, nie przestają budzić we Francji wątpliwości i polemik. Zaczęły się one już kilka dni temu, gdy media, powołując się na "przecieki" z Pałacu Elizejskiego podały Perola jako pewnego kandydata na to stanowisko.
Przywódcy opozycji zaatakowali Sarkozy'ego za łamanie prawa, polegające na forsowaniu "swojego człowieka" bez konsultacji ze specjalną niezależną Komisją ds. etyki zawodowej, która wypowiada się w przypadku przechodzenia wysokiego urzędnika państwowego do sektora prywatnego. Choć zasięganie opinii tej komisji nie jest obowiązkowe, to do tej pory - jak twierdzi dziennik "Le Monde" - stawali przed nią wszyscy ministrowie odchodzący z urzędu do działalności w biznesie.
"Le Monde" zwraca uwagę, że nie zostało w tej sprawie wyjaśnione, czy Perol mógł wykroczyć poza swoje kompetencje zajmując się w Pałacu Elizejskim fuzją obu banków, których teraz został prezesem.
Szymon Łucyk (PAP)