Trudno na pierwszy rzut oka zrozumieć, dlaczego przeciwko Polsce tak szybko uruchomiono art. 7 TUE, gdy krytykowane od dawna Węgry przez lata skutecznie unikały tej procedury. Jeszcze ciekawsze jest pytanie, dlaczego to w Polsce można pokładać więcej nadziei na przywrócenie zasad demokratycznych, gdy bratankom może się to nie udać jeszcze przez dekady.
Złamanie demokratycznych zasad przy wprowadzaniu zmian w sądownictwie z pewnością jest jednym z krytycznych elementów nieliberalnej zmiany w Polsce. W żadnym ze środkowoeuropejskich państw uzurpacja władzy nie zaszła tak daleko. Nawet na Węgrzech zmian w prawie nie przeprowadzano dotąd z pogwałceniem demokratycznych reguł. Owszem, Orbán wymienia sędziów, ale nie robi tego na taką skalę, jak próbuje to zrobić PiS. Z pewnością Fidesz ma do tego mandat demokratyczny, bo od trzech kadencji zyskuje konstytucyjną większość dwóch trzecich głosów i zapowiada w wyborach dokładnie to, co następnie próbuje przeprowadzić.