Od kontrofensywy do agresywnej ofensywy: Pentagon po cichu wzmacnia obronę przed cyberatakami

Pentagon
PentagonShutterStock
18 czerwca 2018

Pentagon po cichu wzmocnił Dowództwo Cybernetyczne (USCYBERCOM), aby przyjąć bardziej agresywne podejście do obrony kraju przed cyberatakami. Zmiana strategii może zwiększyć ryzyko konfliktu z innymi państwami - pisze w poniedziałek "New York Times".

Do tej pory USCYBERCOM przyjmował w dużej mierze postawę obronną, starając się kontratakować, kiedy atakujący przeniknie do amerykańskiej sieci. "W stosunkowo nielicznych przypadkach, kiedy rozpoczynano działania ofensywne - szczególnie w ostatnich latach podczas prób zakłócenia działalności internetowej Państwa Islamskiego (IS) i jego rekrutów - wyniki były w najlepszym razie mieszane" - komentuje nowojorski dziennik.

Kwietniowa decyzja Pentagonu o podniesieniu statusu Dowództwa Cybernetycznego otworzyła drzwi do niemal codziennych ataków na zagraniczne sieci, dzięki którym można unieszkodliwić cyberbroń, zanim zostanie ona użyta - pisze "NYT", powołując się na dokumenty dotyczące strategii oraz przedstawicieli wojska i wywiadu.

Według byłych i obecnych urzędników amerykańskiej administracji zmiana podejścia nie była formalnie poddana pod dyskusję w Białym Domu, zanim została wydana. Odzwierciedla jednak większą władzę przekazaną dowódcom wojskowym przez prezydenta Donalda Trumpa, a także powszechne przekonanie, że "Stany Zjednoczone mają niewystarczającą obronę przed rosnącą liczbą ataków wymierzonych w Amerykę" - ocenia "NYT".

Głównym celem jest według nowej "deklaracji wizji" wydanej bez rozgłosu przez dowództwo "walka z niebezpieczną działalnością przeciwnika, zanim osłabi ona siłę państwa".

Zgodnie z dokumentem kierowanie amerykańskich sił obronnych "jak najbliżej źródła pochodzenia działań przeciwnika rozszerza zasięg, aby ujawnić jego słabości, poznać intencje i możliwości oraz przeciwdziałać atakom jak najbliżej tego źródła".

Gen. Paul M. Nakasone, nominowany przez prezydenta Donalda Trumpa na szefa Dowództwa Cybernetycznego i dyrektora Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), wyjaśnił podczas marcowego przesłuchania w Kongresie, że potrzebne będzie bardziej agresywne podejście do przeciwników w cyberprzestrzeni. "Prowadząc operacje mające na celu udaremnienie i przeciwdziałanie działaniom cyberprzestępczym przeciwników, zmniejszając determinację, zwiększając koszty i utrzymując korzyści", Stany Zjednoczone mogą zacząć "zadawać bardziej zdecydowane ciosy" - tłumaczył.

"NYT" zwraca uwagę, że także w marcu szef Dowództwa Strategicznego USA (STRATCOM) gen. John Hyten powiedział podczas przesłuchania w Kongresie, że jeśli Stany Zjednoczone zamierzają bronić się w cyberprzestrzeni, będą potrzebowały jasnych reguł codziennego postępowania.

"Cyberprzestrzeń powinna być postrzegana jako domena działań wojennych, a jeśli ktoś zagraża nam w cyberprzestrzeni, musimy mieć siłę, aby odpowiedzieć" - powiedział Hyten.

Jak zauważa "NYT", ryzyko eskalacji działań odwetowych skierowanych przeciwko amerykańskim bankom, rynkom finansowym czy sieciom komunikacyjnym jest zdaniem obecnych i byłych amerykańskich urzędników znaczne. "Pan Trump wykazał jedynie powierzchowne zainteresowanie tym tematem, twierdzą byli współpracownicy, co nie jest zaskakujące dla człowieka, który nie korzysta z komputera i który stał się biznesmenem przed nastaniem ery cyfrowej" - ocenia gazeta.

"Główne ryzyko polega na tym, że internet stał się polem bitwy wszystkich przeciw wszystkim, ponieważ narody nie tylko umieszczają +implanty+ w sieciach swych przeciwników - co robiły z różnym poziomem wyrafinowania Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna - ale także zaczynają się angażować w codzienne ataki i kontrataki w cyberprzestrzeni" - konkluduje "New York Times".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.